🦀 Nie Może Być Na Kocie

Pewien kot cieszył się na widok swoich nowo narodzonych kociąt, ale kiedy się do nich zbliżył, matka użyła przeciwko niemu swoich pazurów. Nie pozwalała Kocie dramaty: Kocia mama nie pozwala, żeby tata zbliżył się do swoich małych | Pewien kot cieszył się na widok swoich nowo narodzonych kociąt, ale kiedy się do nich
Nasz rudy koci bohater przypadł do gustu recenzentom. Stray sprawiało wrażenie świetnie zaprojektowanej, klimatycznej gry i pierwsze opinie to potwierdzają. Miaustersztyk!Prawdopodobnie większość graczy uwielbia koty. Nie trzeba z nimi wychodzić na spacer, więc można spokojnie grać, a zwierzaki te potrafią (a nawet wolą) zająć się same sobą. Trzeba je tylko często karmić (według nich jak najczęściej), a pozostały czas spędzimy już przed komputerem. Przykładowo - grając w Stray zrobiło się głośno w lipcu 2021 roku. Wówczas pierwszy zwiastun zrobił na nas ogromne wrażenie. Podobnie mieli gracze, co wnioskujemy po komentarzach pod filmikiem. I wszystko wskazuje na to, że tak jak zakładaliśmy, Stray to fenomenalna produkcja, w którą każdy powinien zagrać. A z pewnością każdy, kto z dumą nosi tytuł "kociarza".Stray to dzieło BlueTwelve Studio, którego wydaniem zajęła się Annapurna Interactive. I jak im to wyszło? Pierwsi recenzenci pokazują, że warto było czekać. Dziennikarze The Guardian, VG247, The Washington Post, PSX Extreme, VGC i Gaming Nexus wystawili grze maksymalną notę. Średnia ocen według Metacritic wynosi obecnie 84/100 w przypadku wersji na PlayStation 5, a dla PC jest - zagraniczne recenzjeKelsey Raynor z VG247 nie szczędzi pochlebstw, pisząc: "Stray może i ostatecznie jest indykiem, ale odzwierciedla jakość gry AAA w swojej jakości, i chociaż trwa zaledwie od 8 do 10 godzin, to gra dotknęła mnie tak bardzo, że zapamiętam ją na całe życie".Z kolei Kotaku (jak zawsze) nie wystawia noty, ale zwraca uwagę na kilka niezwykle dopracowanych elementów gry. Chociaż całość historii Stray rozgrywa się w cyberpunkowym świecie, to... zachowanie kociego bohatera idealnie odzwierciedla rzeczywistość. Nie będziemy spoilować, ale posiadacze kotów od razu zauważą te Notis z Kotaku zwraca też uwagę, że Stray nie jest zaledwie symulatorem kociego życia. "Do Stray wszedłem spodziewając się platformówki o kocie. Nie spodziewałem się tak głębokiej i dobitnej medytacji na temat tego, co znaczy żyć".Nie wszyscy jednak są tak bardzo zadowoleni z gry i trudno się z nimi nie zgodzić. Kilka serwisów wystawiło notę w okolicach 7/10 zwracając głównie uwagę na fakt, że gra bardzo ogranicza możliwości eksploracji. A przecież kocią naturą jest węszyć, zaglądać, miałknąć i zajrzeć do każdego według polskich recenzentówSzymon Radzewicz ze Spider's Web raduje mnie słowami: "Niezależna perełka jest zrealizowana z taką dbałością o detale i taką kreatywnością, że wyrasta na jedną z najlepszych gier całego 2022 roku. Nie przesadzam." - bo taką miałem nadzieję i teraz mam także opinię o Stray. Niestety w wyniku błędu stracił 3 godziny rozgrywki, ale to według mnie dobrze. Dzięki temu dłużej te łapki uderzały o beton i Winkel z Eurogamera podobnie jak Kotaku zwraca uwagę na samo sedno gry. "Z prostej opowieści udało się jednak wyciągnąć sporo morału, a historie poukrywane gdzieś na uboczu i kocie harce, to główne wartości tej gry".I co najważniejsze, jak pisze Mateusz Mucharzewski z "Nie trzeba być miłośnikiem kotów, aby zachwycić się Stray".
U nas zabawki nie działają-koty są nimi zainteresowane przez ok. 1 minutę może mniej- dopóki nie „zapędzą” je pod szafkę. Cóż, musieliśmy się przez kocie łażenie nocne i drapanie po drzwiach posunąć się do ostateczności- jeden jest na noc zamknięty w naszym gabinecie, drugi w łazience- tylko to zapewnia spokój 🙂 A jak jest w miarę ciepło, obydwa lądują outside 🙂
Koty towarzyszą człowiekowi od bardzo dawna. Mimo, że wielu z nas dzieli z nimi dom lub często się z nimi spotyka, nie wiemy o nich wszystkiego. Poniżej przedstawiamy intrygujące i pouczające ciekawostki o kotach, które powinien poznać każdy miłośnik naszych mruczących przyjaciół. Spis treści Koci wąs Udomowienie kota Trzecia powieka Kocie rekordy Mruczek lekarz Mały łowca Zwinne i gibkie Kot czy tygrys? Koty mogą przewidzieć trzęsienia ziemi Wiek kota a człowieka Koci wąs Długi wąs kryje intrygujące ciekawostki o kotach oraz budowie ich ciała. Kocie wąsy są również znane jako wibrysy – odpowiadają one głównie za orientację w terenie. To właśnie dzięki nim kot jest w stanie ocenić odległość przed skokiem lub też szerokość przejścia, przez które chce się przecisnąć. Co więcej, wibrysy ułatwiają także kotu orientację w ciemności. Sprawdź: Gdy Twój kot kicha… Udomowienie kota Powszechnie uważa się, że koty zostały udomowione przez starożytnych Egipcjan, którzy uczynili je częścią swojej religii – bogini Bastet przedstawiana jest z głową kota. Ponadto koty były też najczęściej mumifikowanymi zwierzętami. W rzeczywistości jednak historia udomowienia kota nie jest jasna i kryje wiele zagadek. W czasie pierwszych osad ludzkich, gdy ludzie zaczęli gromadzić pożywienie, gryzonie stały się jednym ze zmartwień człowieka. Wówczas pojawiły się dzikie koty, które polowały na szkodniki. Wraz z upływem czasu postępowała socjalizacja kota. Współczesne badania genetyczne i odkrycia archeologiczne sugerują jednak, że domestykacja kotów zaczęła się na Bliskim Wschodzie, a każdy kot wywodzi się od wspólnego przodka. Historia udomowienia kota została opisana w raporcie „Dieta zwierząt domowych a stan zdrowia: raport o chorobach dietozależnych”. Liczba zaobserwowanych chorób dietozależnych rośnie w niepokojącym tempie – z tego względu zachęcamy każdego właściciela kota do zapoznania się z raportem. Oprócz historii domestykacji psów i kotów raport zawiera również informacje na temat współczesnych metod żywienia, składników niezbędnych w diecie psa i kota oraz ich funkcji, wpływu diety na organizm i zachowanie oraz bezpośrednich przyczyn chorób dietozależnych. Trzecia powieka Koty posiadają trzecią powiekę, zwaną także migotką. Ma ona wygląd jasnej błonki, która znajduje się pod dolną powieką, po wewnętrznej stronie. Jej główną funkcją jest nawilżanie oka oraz chronienie rogówki. Nie jest ona stale widoczna – wysuwa się głównie podczas drzemki lub gdy oko jest podrażnione. Warto mieć na uwadze, że jeśli powieka jest stale widoczna, może to oznaczać stan chorobowy lub zarobaczenie. Sprawdź: Trzecia powieka u kota – czy to powód do niepokoju? Kocie rekordy Koty pozostawiają swój ślad także i w Księdze Rekordów Guinnessa. Najdłużej żyjącym kotem była kotka o wdzięcznym imieniu Cream Puff, która żyła w Teksasie. Przeżyła ona aż 38 lat! Jak wiadomo – podobnie jak w przypadku psów – można zaobserwować, że pewne rasy kotów cechują się długowiecznością. Za długowieczne koty uważa się przede wszystkim koty syjamskie i birmańskie. Rekordzistą pod względem masy ciała jest kocur Himmi z Queensland w Australii. Co ciekawe, ważył on aż 21,3 kg, ponadto mierzył aż 38 cm w kłębie. Długość jego ciała wynosiła niemal metr. Z kolei tytuł najmniejszego kota historii powędrował do Tinker Toy, krzyżówki kota perskiego z colorpoint, który mierzył zaledwie 7 cm wzrostu i 19 cm długości. Najgłośniejszy mruczek to kot Merlin, którego mruczenie osiągnęło poziom dB – to niemal poziom pracującego odkurzacza. Skąd bierze się miauczenie kota? Dowiedz się więcej. Mruczek lekarz Mruczenie kota ma pozytywny wpływ na zdrowie właściciela – zwłaszcza w przypadku problemów ze stresem i chorób krążenia! Miarowe wibracje o niskiej częstotliwości obniżają ciśnienie krwi oraz stres. Z tego względu zaobserwowano, że właściciele kotów są mniej podatni na choroby układu krążenia. Mały łowca Koty posiadają silnie rozwinięte instynkty łowcze. Niejeden właściciel mruczka przekonał się o tym, kiedy dumny pupil przyniósł mu w prezencie zdobycz-niespodziankę! Ponadto warto mieć na uwadze, że koty są mięsożercami – potrzebują diety bogatej w białka pochodzące z mięsa do prawidłowego rozwoju. Bez względu na dietę właściciela, jego kot nie może zostać wegetarianinem. Zwinne i gibkie Miłośnicy kotów żartują, że kot potrafi przyjąć kształt naczynia, w którym się znajduje – jak woda. Kocie ciało jest istotnie bardzo gibkie. Ciekawostki o kotach, które z pewnością warto poznać, dotyczą właśnie budowy ich ciała. Koty nie mają obojczyków, dzięki czemu są w stanie przecisnąć się przez wąskie przejścia. Co więcej, ich kręgosłup składa się z 44 do 58 kręgów – jest ich znacznie więcej, niż w organizmie człowieka. Ponadto długie kocie ogony ułatwiają im zachowanie równowagi i balansowanie na wąskich obiektach. Kot czy tygrys? Nasi mruczący domownicy to bardzo bliscy krewni tygrysa – co ciekawe, ich DNA jest zbieżne aż w 95%. Podobieństwa pomiędzy małymi a wielkimi kocurami są widoczne zwłaszcza podczas obserwacji kota przy polowaniu. Miłośnicy zabawnych filmików ze zwierzętami z pewnością zaobserwowali, że koty domowe dzielą ze swoimi dalekimi krewnymi bardzo wiele nawyków. Koty mogą przewidzieć trzęsienia ziemi Koty są wyjątkowo wyczulone na wibracje – ich zmysły pozwalają im wyczuć trzęsienia ziemi nawet do 15 minut wcześniej, niż wstrząsy osiągną siłę wyczuwalną dla człowieka. Na całym świecie zaobserwowano przypadki zmian w zachowaniu kotów tuż przed rozpoczęciem wstrząsów, gdy ich właściciele jeszcze nie wiedzieli, że zbliża się trzęsienie. Wiek kota a człowieka Nie sposób precyzyjnie przeliczyć kociego wieku na lata ludzkiego życia. Przyjmuje się, że rozwój, który przechodzi organizm kota w jego pierwszym roku życia odpowiada aż dwudziestu pięciu ludzkim latom. Kolejne lata życia to w znacznym przybliżeniu około cztery lata życia człowieka. Oznacza to, że kot w pierwszym roku życia znajduje się na podobnym etapie kociego rozwoju, jak nastolatek lub młody dorosły. Tymczasem dwuletni kot jest już na podobnym etapie życia, jak ludzki 29-latek! Kolejne ciekawostki o kotach i ich zdrowiu znajdziesz w artykule o kastracji kota – dowiedz się, dlaczego jest tak ważna. Podaruj swojemu kotu pyszny i zdrowy posiłek – sprawdź ofertę karm Brit Premium By Nature dla kota w sklepie KrakVet: Sklep Zoologiczny wybór karm Brit Premium By Nature dla kotów

To oczywiście nie zwalnia opiekunów od zachowania wszelkich możliwych środków ostrożności i leczenia chorych kotów. Zdarzają się bowiem przypadki zakażeń, przy obniżonej odporności, np. u dzieci albo osób chorych, świerzb uszny może przeniknąć do ludzkiego naskórka. Skutki na szczęście nie są groźne.

Aby nasz kotek był zdrowy, powinniśmy szczególnie dbać o jego dietę. Kot to nie zsyp na odpadki – nawet jeśli czasem tak sie zachowuje. Musimy być odporni na kocie żebry. Błagalne spojrzenie i żałosne miałki podczas spożywania ludzkich posiłków z pewnościa nie oznacza, że pupil jest głodny. Jak raz podzielimy się z nim jakimś smakołykiem, to już nie odczepimy się od futrzastego żebraka. Koty powinny jeść specjalną, kocią karmę dobrej jakości. Mogą to być chrupki, uzupełniane surowym lub gotowanym mięsem (mięso surowe powinno być przemrożone). Mogą to być puszeczki z dużą zawartościa mięsa – marketowe zawierają tylko 3-4% mięsa, w sklepach zoologicznych można kupić z zawartością 80-99%. Dietę możemy uzupełnić: żółtkiem jaj, twarożkiem, jugurtem naturalnym Nigdy nie podawaj kotu takich produktów jak: mleko – na wszystkich filmach i kreskówkach domowe koty z upodobaniem chłepcą mleko. Koty nie zostały przez naturę wyposażone w odpowiedni enzym rozkładający laktozę (cukier zawarty w mleku). Nie strawiona laktoza fermentuje w jelitach powodując biegunkę. Wprawdzie część kotów toleruje niewielkie ilości mleka ale podawanie go nie ma sensu. Koty powinny pić wodę, koniecznie świeżą. Jeżeli upierasz się przy mleku, to kup takie bez zawartości laktozy, psie jedzenie – w domu, gdzie jest pełno zwierząt trudno upilnować, który zwierzak stołuje się w której misce. Warto przypilnować, żeby kot żarłok, nie podjadał psu jego porcji. Kot żywiący się psią karmą narażony jest na poważne choroby serca i inne schorzenia. Dlaczego? Kocia karma zawiera wszystkie potrzebne kotu składniki, w tym aminokwasy zwane tauryną, które nie występują w psiej karmie. Kocie i psie jedzenie różnią się zawartością witamin (inna postać witaminy A) i obecnością kwasu arachidonowego potrzebnego kotom ale zbędnego psom. Kocia karma zawiera niezbędną kotom ilość protein i tłuszczów, w psiej karmie znajduje się zbyt wiele węglowodanów. cebula – w stanie surowym wyjątkowo brzydzi koty, więc nie ma zagrożenia, że skradną kawałek i zjedzą po kryjomu. Jednak wiele potraw ludzkich zawiera cebulę smażoną lub gotowaną. Bardzo zły zwyczaj dzielenia się posiłkiem lub pozwalanie na wylizanie talerza – może skończyć się chorobą kota. Cebula powoduje u kota anemię i obecna w codziennej diecie może być dla zwierzaka niebezpieczna. wątróbka – lekko podgotowana, raz na jakiś czas – nie powinna zaszkodzić a nawet jest korzystna. Jednak podawana codziennie, grozi kotu zatruciem witaminą A. Poza tym, surowa wątróbka może spowodować biegunkę a zbyt ugotowana – zatwardzenie. kości – koty to nie psy, nie szaleją za kośćmi. Podawanie kotu mięsa z kością, zwłaszcza drobiowego, może mieć tragiczny finał. Drobiowe kości są bardzo łamliwe i zjedzone przez kota mogą przebić jego żołądek. białko kurze – żółtko jest wskazane raz na jakiś czas (1-2 razy w tygodniu), ale białko może spowodować niedobór witaminy biotyny (wit. B7). Białko zawiera awidinę, enzym, który powoduje, że biotyna nie jest przyswajana przez organizm. Niedobór biotyny powoduje u kotów wypadanie sierści, zahamowanie wzrostu, problemy skórne. Niezdrowe dla kota są też: czekolada kawa i jej ziarenka napoje zawierajace kofeinę czosnek surowe lub wedzone ryby tłuste sosy alkohol grzyby ciasto drożdżowe liście i łodygi ziemniaków, pomidorów, rabarbaru spleśniałe i zepsute jedzenie. Bardzo polecamy karmy znajdujące się poniżej: Jak już wiesz, kocie łzy wcale nie są mokre i nie wypływają bezpośrednio z oka. To, czy koty płaczą łzami, może nie być ważne aż do czasu, gdy nasz pupil podupadnie na zdrowiu. Koty płaczą niejako całym swoim ciałem, cierpienie okazują nietypowym zachowaniem, a łzawiące oczy wcale nie są oznaką gorszego samopoczucia. "Koty mają sposoby by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawiły. Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tak, jak gdyby ludzki świat był tym, w którym się przypadkiem zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego."*Jedni usiłują zdobyć uwagę graczy, pompując gargantuiczne kwoty w produkcję. Inni przepalają drugie tyle na szeroko zakrojone działania marketingowe. Jeszcze inni robią grę z serca. Niektórym uda się łączyć punkt pierwszy, z trzecim. Trzeci z drugim. I tak dalej. Jeszcze inni robią grę o kocie. A ja jestem prostym człowiekiem. Widzę kota i wiem, że to będzie konkluzja to oczywiście ekstremalne uproszczenie, ale intuicja mnie nie zawiodła. Stray to dobra gra. I nie tylko dlatego, że jej głównym bohaterem jest kot. Choć uroczy futrzak odgrywa tu niebagatelną sprawyWszystko zaczyna się niewinnie. Cztery kociaki leniwie budzą się z popołudniowej drzemki. Uroczo się przeciągają, zaczynają płatać sobie nawzajem różne figle, albo rozpoczynają polowanie na bliżej nieokreślone owady. Chwilę później przejmujemy kontrolę nad jednym z nich. I już na tym etapie otrzymujemy bodaj najbardziej uroczy tutorial w historii gier wideo. Samouczek, w którym pomiaukujemy, drapiemy okoliczne drzewo, pijemy wodę z pobliskiej kałuży, pomrukując przy tym z aprobatą. Ot, kocia tym etapie gra odkrywa swoje pierwsze karty. Będziemy bowiem dużo eksplorować, sporo się naskaczemy, ale wszystko w spokojnym, niemal relaksacyjnym tempie. Słowo o skakaniu, które jest dość specyficznie zaprojektowane. Z racji, że mamy do czynienia z czworonogiem, w dodatku piekielnie zwinnym, twórcy musieli pójść na małe uproszczenie. Kot może bowiem wskoczyć niemal wszędzie, ale najpierw musi wyświetlić nam się znacznik (w przypadku konsoli PlayStation jest to "x") i wtedy zgrabnie zdobywamy kolejną platformę/półkę/dach (niepotrzebne skreślić). Mocno to upraszcza rozgrywkę i niektórym może nie przypaść do gustu, ale trudno nie odnieść wrażenia, że mechanika została po prostu dopasowana do ta jak już wspomniałem, należy do tych bardziej relaksujących. Co nie oznacza, że jest to gra dla dzieci. Wręcz przeciwnie. Już po kilku minutach dochodzi do rozdzielenia czworga kociaków, któremu towarzyszą dość dramatyczne okoliczności, potrafiące złapać za gardło nawet największych twardzieli. Ale ten fragment pozostawię wam do samodzielnego odkrycia. Potem zaczyna się główna przyszłości bez zmianTrafiamy bowiem w samo serce opuszczonego miasta przyszłości. Śladów po mieszkańcach jest mnóstwo, ale trafić na żywą istotę jest niezwykle trudno. Pierwszy kontakt nawiązujemy z zurkami. To przedziwne, gąbczaste istoty (przypominające niego headcraby z Half-Life’a) które początkowo uciekają od nas w popłochu, ale w grupie stanowią śmiertelne zagrożenie. Trzeba się salwować ucieczką, jednocześnie próbując strząsać niemilców, próbujących skoczyć na futro naszego pierwszym kompanem zostanie dron B-12, który tłumaczy nam realia, w jakich się znaleźliśmy. Dron ubiera kota w plecak, znany z grafik promocyjnych Stray i w odpowiednich momentach dołącza do rozgrywki czy to w postaci przewodnika, czy latarki. Swoją drogą animacja, gdy główny bohater zostaje wciśnięty w rzeczony plecak po raz pierwszy, idealnie pokazuje istotę bycia kotem. pozbawionym ludzi mieście mieszkają również roboty. Zamiast głów posiadają monitory i widać, że utknęli w przedziwnej rzeczywistości, w której wykonują te same czynności każdego dnia, nie do końca wiedząc, po co i dlaczego. Początkowo reagują na kota nieufnie, ale wystarczy, że futrzak połasi się albo zwinie obok jednego nich w kłębek i zacznie mruczeć, a na ich monitorach pojawi się ikonka wszystko według słów Terry’ego Pratchetta:Jakie inne zwierzę może liczyć nakarmienie nie dlatego, że jest pożyteczne, że pilnuje domu albo śpiewa, ale dlatego że kiedy się je nakarmi, to wygląda na zadowolone? I mruczy. Mruczenie jest bardzo ważne. Mruczenie wygrywa za każdym razem."W skrócie: w przyszłości bez zmian. Kot robi co chce i każdemu w końcu skruszy lód w doniczkach do celuNaszym zadaniem jest, wydostanie się na szczyt wielopoziomowego miasta. I choć początkowo wspomniane roboty są atrakcją samą w sobie, dość szybko okazuje się, że ciekawsze są pozostawione to tu, to tam, pozostałości po ludziach. Z fragmentów zapisków, murali (tu nazwanych wspomnieniami), rozszyfrowujemy, co naprawdę zaszło. Miasto jest brudne, skąpane w mroku, z perspektywy kota zyskuje dodatkowy urok. Kociak jest niewielki, więc wszystko wydaje się większe, bardziej intrygujące. Klimatu dodaje wspaniała muzyka, dodająca całości nieco onirycznego chcę psuć przyjemności w odkrywaniu tego niecodziennego świata, pokazanego z jeszcze bardziej niecodziennej perspektywy, dlatego dodam, że jest to rzecz unikalna w swoim kształcie i muszę jednak malkontentów, bo przygoda w Stray mija niezwykle szybko. Osiem godzin to niewiele, ale ja odpoczywając po niezliczonych już godzinach w chociażby Elden Ring, chłonąłem każdą chwilę i bawiłem przy tym wybornie. Zagadki są ciekawe, ale też nie za trudne, a każda nowa umiejętność (które nabywa głównie B-12) zostaje wprowadzana tak, że nie zdążymy się żadną z nich jak dodamy do tego możliwość strącenia łapką puszki z farbą lub doniczki, zamian czyjegoś dywanu w przydatny drapak, wskoczenia na nieroztropnie ustawiony sto książek, to nie dość, że otrzymamy przepiękną, nieco melancholijną grę, być może dzięki temu, nieco lepiej zrozumiemy 4,5/5*Tytuł recenzji, jak i lead zapożyczyłem z książki "Kot w stanie czystym", autorstwa mistrza Terry’ego Pratchetta, którą przy okazji polecam. Z jednej strony, koty mogą być zafascynowane niezwykłymi ruchami królików, podczas gdy króliki mogą cieszyć się towarzystwem innych zwierząt. Ważne jest jednak, aby monitorować interakcje między nimi, szczególnie na początku. Podobnie jak w przypadku psów, kluczowe jest zapewnienie obu zwierzętom równego dostępu do zasobów.
Koty lubią podgryzać rośliny w naszych domach. Niestety niektóre z nich mogą być dla kotów trujące. Na szczęście jest też długa lista roślin doniczkowych, które dla kotów są całkowicie bezpieczne. Dla wszystkich tych, którzy pragną zdrowia swoich zwierząt przedstawiamy listę 35 roślin doniczkowych, które są bezpieczne dla kota. Po ich zjedzeniu, Twojemu pupilowi nic się nie stanie, a bliskość niektórych roślin z tej listy może mieć na kota wręcz dobroczynny wpływ! Jakie rośliny są bezpieczne dla kota?! Jako właściciele kotów domowych dbamy o to, aby były one zdrowe i bezpieczne. Czasami jednak niebezpieczeństwo może pochodzić z najmniej nieoczekiwanych miejsc. Popularne rośliny doniczkowe, takie jak draceny, skrzydłokwiaty lub aloesy, po zjedzeniu mogą zaszkodzić kotom. Objawy zatrucia mogą być różne - od wymiotów do drgawek lub arytmii serca. W ciężkich przypadkach spożycie toksycznych roślin może nawet doprowadzić do śmierci zwierzęcia! Na szczęście do wyboru mamy wiele gatunków roślin doniczkowych, które nie powodują zatrucia pokarmowego u kotów, a jednocześnie są łatwo dostępne w centrach ogrodniczych i kwiaciarniach. Wśród nich znaleźć możemy między innymi rośliny pięknie kwitnące, takie jak: falenopsis, fiołek afrykański, passiflora, bromelie, stefanotis lub szlumbergera. Do wyboru mamy też rośliny doniczkowe, które doskonale oczyszczają powietrze w mieszkaniu. Dzięki temu oprócz bezpiecznej dla kota zieleni, zapewnimy wszystkim domownikom czyste i zdrowe powietrze. Takimi roślinami są nefrolepis, zielistka, asparagus, palma areka oraz chamedora. Niektóre koty lubią wylegiwać się wśród zieleni i ukrywać wśród liści. Można zapewnić im fantastyczną atrakcję, uprawiając w domu wysokie i gęsto ulistnione rośliny, np. araukarię, nolinę, ktenante, fatsję lub dizygotekę. Ocierając się o nie, kot nie będzie narażony na podrażnienia skóry i nie zatruje się ich sokiem w przypadku zjedzenia ich liści. W małych mieszkaniach na parapetach bez obaw można uprawiać fitonię, trzykrotkę, begonię królewską, doniczkowego bambusa, peperomię i pileę. Rośliny bezpieczne dla kota to również takie, które nie mają kolców ani cierni, mogących pokaleczyć pyszczek lub utkwić zwierzęciu w przełyku. Dlatego, jeżeli uwielbiamy kaktusy, szczególnie te z długimi kolcami, starajmy się uprawiać je w trudno dostępnych miejscach. Bezpiecznymi dla kota sukulentami są: grubosz, eonium oraz inne gatunki należące do rodziny gruboszowatych (Crassulaceae). Warto wiedzieć!Rośliną, którą warto wprowadzić w domu z kotem, jest juka. Działa ona oczyszczająco na układ moczowy i wątrobę kota. Dzięki niej zapach kocich odchodów stanie się mniej intensywny. Ma też działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwskurczowe. Co ciekawe, ekstrakty z juki dodawane są do niektórych suchych karm dla kotów. Pamiętajmy jednak, że nawet nietoksyczne rośliny mogą powodować rozstrój żołądka i wywoływać wymioty, jeśli kot zje ich zbyt dużo. Każdy kot może być też uczulony na jakąś roślinę. Również leki, które zażywa kot, mogą wpływać na reakcję jego organizmu na różne, zjedzone przez niego rośliny. Jeśli zauważysz, że Twój kot zachowuje się nietypowo po zjedzeniu liści jakieś rośliny, natychmiast skontaktuj się z weterynarzem. Delikatne wymioty to jednak jeszcze nie powód do niepokoju, ponieważ kot w ten sposób po prostu oczyszcza żołądek. Uwaga! Aby rośliny uprawiane w domu, nie stanowiły zagrożenia dla kota, nie można spryskiwać ich preparatami nabłyszczającymi oraz chemicznymi środkami ochrony roślin, które mogą zalegać na liściach. Jeśli kot zje fragment takiej rośliny, może to mieć dla niego tragiczne konsekwencje. W miarę możliwości należy stosować naturalne, nietoksyczne preparaty do oprysku roślin. Pełne zestawienie gatunków roślin doniczkowych bezpiecznych dla kota, zamieszczone zostało w tabeli. Pod tabelą znajdziesz link do wersji, którą możesz zapisać na komputerze lub wydrukować :-) Pobierz tę tabelę w wersji do wydrukowania: Zestawienie roślin bezpiecznych dla kota (PDF)  Listę roślin bezpiecznych dla kotów opracowano na podstawie: Animal Poison Control - Toxic and Non-Toxic Plants List Przeczytaj również: Rośliny doniczkowe trujące dla kota. Tych kwiatów trzeba się wystrzegać! Każdy właściciel kota wie, że te niezależne zwierzęta mają zwyczaj chodzenia po parapetach i podgryzania roślin doniczkowych. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że może to skończyć się dla czworonoga tragicznie. Zobacz nasze zestawienie, których kwiatów trzeba się wystrzegać, jeżeli masz w domu kota, oraz jakie mogą być objawy zatrucia. Więcej... Kwiaty doniczkowe do pokoju dziecka Kwiaty doniczkowe dobrze prezentują się w naszych mieszkaniach i mogą pozytywnie wpływać na nasze samopoczucie. Wiele z nich nawilża i oczyszcza powietrze. Wybierając kwiaty doniczkowe do pokoju dziecka musimy jednak pamiętać o bezpieczeństwie naszych pociech i unikać roślin, które mogły by dziecku zaszkodzić. Zobacz jakie kwiaty do pokoju dziecka będą najlepsze! Więcej... Kwiaty doniczkowe do sypialni - nawilżające i oczyszczające powietrze Kwiaty doniczkowe uprawiane w domu wprowadzają miły, naturalny akcent, uspokajają nerwy i posiadają wiele pozytywnych właściwości. Jako kwiaty do sypialni warto wybrać te, które posiadają walory terapeutyczne, nawilżają i oczyszczają powietrze, są korzystne dla naszego zdrowia i samopoczucia. Poznaj najlepsze kwiaty doniczkowe do sypialni, a wśród nich rośliny nawilżające i oczyszczające powietrze! Więcej...
Po obozie w Lillehammer wiedzieliśmy, że na skoczni w Ruce nie będzie mu łatwo, bo na tym obiekcie trzeba być w dobrej formie. Chciałem, aby trochę zaryzykował, ale wydaje mi się, że nie

Nowe badania sugerują, że mężczyźni, którzy wychowywali się w gospodarstwie domowym z kotem, mogą mieć większe ryzyko wystąpienia epizodów psychotycznych. Winien temu może być pospolity pasożyt o nazwie Toxoplasmosis gondii, który przedostaje się do organizmu człowieka po kontakcie z kocimi odchodami. Czy pasożyty mogą wywołać psychozę? Związek między T. gondii a psychozą jest przedmiotem gorących dyskusji od dziesięcioleci. Niektóre badania wskazują na częstsze występowanie schizofrenii wśród osób zarażonych tym pasożytem, inne zaś nie zidentyfikowały takiego powiązania. Poradnik Zdrowie: Żyję ze schizofrenią Objawy zakażenia pasożytem Toxoplasmosis gondii Podczas gdy zdecydowana większość zarażonych osób nie odczuwa żadnych objawów i nawet nie wie, że są nosicielami pasożyta, u niektórych mogą wystąpić symptomy, takie jak gorączka lub problemy z oddychaniem. Wcześniejsze badania wykazały również, że dzieci dorastające w gospodarstwach domowych z kotami częściej doświadczają zaburzeń psychicznych w wieku dorosłym. Autorzy nowego badania opublikowanego w Journal of Psychiatric Research przeprowadzili wywiady z ponad 2 tys. dorosłych i zebrali informacje na temat posiadania kota w dzieciństwie, a także historii epizodów psychotycznych. Uczestników zapytano również o inne czynniki ryzyka wystąpienia psychozy, takie jak uraz głowy, palenie tytoniu oraz o liczbę przeprowadzek w dzieciństwie. „Posiadanie kota w dzieciństwie wiązało się z większą ekspresją psychozy w wieku dorosłym, ale tylko w obecności pewnych czynników” – piszą autorzy. W szczególności zaobserwowali zwiększone ryzyko psychozy u mężczyzn, którzy jako dzieci posiadali koty żyjące na zewnątrz. Co ważne, naukowcy nie analizowali próbek krwi uczestników pod kątem przeciwciał T. gondii, co oznacza, że ​​nie mogą być pewni, że to podwyższone ryzyko jest związane z pasożytem. Wyniki wskazują jednak, że może tak być, ponieważ koty mogą złapać pasożyta tylko poprzez polowanie na zarażone gryzonie, co jest oczywiście czymś, co koty przebywające na zewnątrz robią częściej niż koty domowe. Naukowcy zauważają również, że samo posiadanie kota może nie zwiększać ryzyka wystąpienia psychozy, ponieważ największy wzrost prawdopodobieństwa epizodów psychotycznych zaobserwowano u osób, które w przeszłości miały uraz głowy i wielokrotnie przeprowadzały się w dzieciństwie. Dlaczego ryzyko dotyczy wyłącznie mężczyzn? Tego autorzy badania nie są w stanie wyjaśnić. Wyniki analiz nie dostarczają dowodów na jakikolwiek neurobiologiczny mechanizm łączący T. gondii z zaburzeniami psychicznymi. Wcześniejsze badania wykazały, że ten rodzaj pasożyta może zaburzać procesy tworzenia połączeń neurologicznych, co może wyjaśniać, w jaki sposób T. gondii wpływa na umysł. Podsumowując, związek między posiadaniem kota a psychozą nadal pozostaje kwestią sporną, chociaż każdy, kto jest zaniepokojony ryzykiem stwarzanym przez T. gondii, może zminimalizować ryzyko infekcji, dokładnie myjąc ręce po kontakcie z kotem lub z jego kuwetą.

Tak naprawdę, niepoświęcanie uwagi kotu może być jednym z najskuteczniejszych sposobów pokazania, o co Ci chodzi, oraz powstrzymywania złych zachowań, jak gryzienie, drapanie i uderzanie łapami. Czy można krzyczeć na kota? W żadnym razie nie wolno krzyczeć na zwierzę, strząsać go z ręki lub nogi albo uderzyć.
Czy twój kot to niejadek i nie wiesz jak poradzić sobie z jego brakiem apetytu? Przyczyn braku apetytu u kota może być wiele, ale problem zazwyczaj nie rozwiąże się sam. Z chęcią podpowiem, jak zachęcić Twojego wybrednego kota do zjedzenia posiłku. Czy Twój kot jest naprawdę wybredny? Pamiętaj, że jeśli Twój kot nie je, niekonieczne jest wybredny. Niejedzenie, choćby przez dzień lub dwa, to wielka czerwona flaga i wymaga wizyty u lekarza weterynarii. #1 Odpowiednia miska Koty nie przepadają za jedzeniem i piciem z misek w których ich wibrysy dotykają brzegów miski. Nakładaj jedzenie dla Twojego kota niejadka na płytkie miski albo talerzyki. Więcej o wyborze odpowiedniej miski znajdziesz w Jaka miska dla kota? ⠀⠀ #2 Zabawa Koty to drapieżniki, a czymże innym jest zabawa z kotem niż substytutem polowania. Po zabawie w „polowanie” Twój kociak będzie jadł chętniej i więcej. ⠀⠀ #3 Różnorodność Zapewniaj dużo możliwości, a nie tylko wpłynie to na poprawienie apetytu Twojego kota, ale również zapobiegnie alergiom pokarmowym. Więcej o różnorodności znajdziesz w 5 sposobów na urozmaicenie diety Twojego kota. Uwaga! Nie powinno się zmieniać kociej diety z dnia na dzień. Pamiętaj, aby wszelkich zmian dokonywać stopniowo. ⠀⠀ #4 Odpowiednia temperatura Wiele kotów nie przepada za zimnymi posiłkami i tak może być w przypadku twojego kota niejadka. Kocie jedzenie powinno być lekko ciepłe, ale nie gorące. Jeżeli podajesz jedzonko z saszetki albo puszki, to możesz poczekać aż nabiorą temperatury pokojowej lub włożyć opakowanie do ciepłej wody na minutę. Odradzam podgrzewania kociego jedzenia w kuchence mikrofalowej, bo zmniejsza wilgotność karmy. Uwaga! Aby zapobiec ewentualnym poparzeniom kociego pyszczka zawsze sprawdź temperaturę jedzenia przed podaniem Twojemu kotu. ⠀⠀ #5 Dosmaczacze Genialnym sposobem na kota niejadka jest dosmaczanie. Na czym ono polega? Możesz posypać karmę swojego kota dosmaczaczem, czyli rozdrobnionym suszonym mięsem, albo pokruszyć ulubione przysmaki Twojego kota i posypać nimi karmę. U mnie doskonale sprawiają się ulubione przysmaki Apollo czyli Samo Mięso. ⠀⠀ Stały dostęp do jedzenia? W żadnym razie! Stały dostęp do leżącej w misce karmy to tak zwane wypasanie kota, nie mające nic wspólnego z kocią naturą. Układ trawienny kota przystosowany jest do spożywania kilku niedużych posiłków dziennie, optymalnie w odstępach 5-6 godzinnych. Sugeruje podawanie 2-4 posiłków dziennie – ja karmię Apollo zazwyczaj po zabawie, czyli rano, po powrocie z pracy oraz wieczorem. Poradnik kociego opiekuna Zajrzyj do sekcji Poradnik, gdzie znajdziesz artykuły na temat świadomej opieki, właściwej pielęgnacji, kociego zdrowia, podróży z kotem, kociej dietetyki oraz wiele innych wartościowych porad dla każdego kociego opiekuna. Spodobał Ci się mój wpis? Dla Ciebie udostępnienie i skomentowanie wpisu to niecała minutka, a dla mnie to znak, że to co robię ma sens ❤️ Nie zapomnij zostawić komentarza! Śmiało, zostaw komentarz pod wpisem! Podziel się swoimi przemyśleniami, pytaniami, lub propozycjami tematu na wpis. Chcesz, żebym napisała recenzję o konkretnym produkcie? Daj znać w komentarzu! Podziel się na mediach społecznościowych! Udostępnij link do wpisu na Twoich social mediach, napisz w swojej relacji/stories o moim blogu albo pokaż w poście jak zainspirowały Cię moje treści. Niech inni też mają okazję stać się świadomymi kocimi opiekunami! Dołącz do społeczności świadomych kocich opiekunów! 🐾 Obserwuj profil Apollo Fluffy Cat na Instagramie, YouTube. Facebooku oraz Pinterest. Znajdziesz tam treści, które pozwolą Ci uzupełnić i odświeżyć wiedzę o kotach, roślinach i ekologii 😉
Wiele scen czy dialogów, które z nich pochodzą, znamy na pamięć, a przynajmniej tak nam się wydaje To klasyka, która na stałe zapisała się w polskiej popkulturze. Pytania z poniższego quizu są bardzo zróżnicowane – dotyczą najbardziej znanych scen, ale też szczegółów, które wypatrzy tylko sprawne oko wiernego widza komedii. Świat zachowań kotów może wydawać się tajemniczy. Jeśli jednak poświęcisz czas na zwrócenie uwagi na to, co odczuwa twój kot i jak komunikuje o tym zgodnie z własną naturą, to okazuje się, że zrozumienie go jest jak najbardziej możliwe. Istnieje wiele sposobów, na które koty przekazują swoje emocje i potrzeby ludziom i sobie nawzajem. Wokalizacja, mowa ciała i mimika kotów zostały przeanalizowane przez naukowców i behawiorystów, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć nasze koty. Ale co specjaliści mówią o kocim płaczu? Czy koci płacz to w ogóle płacz? Czy koty płaczą? Oczy kota mogą łzawić i zalewać się wodą, ale nie jest to reakcja emocjonalna. Koty nie płaczą w takim rozumieniu jak ludzie. Weterynarze podkreślają, że kocie oczy faktycznie mogą łzawić, ale jest to wyłącznie reakcja na uraz lub chorobę, zwykle związaną z oczami właśnie. Powodem może być także podrażnienie, np. środkami dezynfekującymi, których używasz w swoim domu, albo reakcja na odświeżacz powietrza czy perfumy, które przypadkowo dostały się do kocich ślepek. To może być także alergia, dlatego koci płacz nie powinien być przez nas bagatelizowany. Jeśli twój kot ma notorycznie załzawione oczy, trzeba udać się z nim do weterynarza. Łzy w kocich oczach to nie jest oznaka wzruszenia U zdrowego kota łzy mają za zadanie nawilżanie powierzchni oka. W naturalny sposób spływają one do nosa. Jeśli kocie oczy są załzawione, należy podejrzewać, że została zachwiana równowaga tego systemu i doszło do zablokowania drogi odpływu łez. Przyczyny mogą być różne: infekcja, obrzęk, alergia, uszkodzenie, a w przypadku niektórych ras – także specyficzna budowa głowy kota. Tendencja do zwiększonego łzawienia często występuje u persów i kotów egzotycznych ze względu na ich spłaszczony kształt pyszczka. Przyczyny kocich łez podrażnienie alergia infekcja obrzęk uszkodzenie mechaniczne kształt pyszczka Koty płaczą głosem, a nie oczami Koty chcąc przekazać stan swojego nastroju, używają wokalizacji oraz mowy ciała. Koty miauczą, by dostać to, czego chcą Koty opanowały umiejętność uzyskiwania od człowieka tego, czego pragną. Odkryły, że na ludzi dobrze działają dźwięki. A najlepiej te, które brzmią jak płacz. A więc dźwięki, które dla nas mogą brzmieć przerażająco smutno, zazwyczaj są wołaniem o kolację. Są rasy, które wyróżniają się szczególnie melodyjnym miauczeniem. Ciężko oprzeć się np. syberyjczykowi, który wydaje się płakać z głodu nad miską. Nie dajmy się nabrać tym spryciarzom! Małe kociaki płaczą jak dzieci Z płaczem instynktownie kojarzą się ludzkim uszom dźwięki wydawane przez małe kociaki. Maluchy mają niesamowitą umiejętność manipulowania swoim głosem. Ich cieniutkie głosiki są w stanie złamać każdego twardziela. Kocięta będą również krzyczeć, gdy będą przerażone, głodne lub zmarznięte. Badacze odkryli, że częstotliwość miauczenia małego kotka wynosi 220-520 Hz, czyli niewiele mniej niż częstotliwość płaczu niemowlęcia (300-600 Hz). Agresja obronna Koci płacz może oznaczać także agresję obronną. Czyli będą związane z ostrzeżeniem dla kota, który niepostrzeżenie wszedł na terytorium drugiego. Jeśli dojdzie do bójki, koty również nie będą się oszczędzać w wydawanych przez siebie dźwiękach. Dla naszego ucha z pewnością te rozpaczliwe tony nie są specjalnie przyjemne. Kocie amory Innym przypadkiem będą kocie amory. Koty nawołują się dźwiękami, które dla naszego ucha mogą brzmieć dość rozpaczliwie. Podobnie brzmi kotka podczas rui. Samotność i stres Płaczliwe miauczenie może także oznaczać, że kot odczuwa samotność lub stres. Oba te syndromy bezpośrednio wpływają w negatywny sposób na kocie zdrowie. Reakcja na te uczucia jest chyba najbliższą smutkowi w takim znaczeniu, jak odczuwają go ludzie. Starość/ból Starsze koty, podobnie jak ludzie, doświadczają dysfunkcji poznawczych związanych z wiekiem i mogą ulegać dezorientacji. „Zamieszanie umysłowe” może doprowadzić do tego, że kot senior będzie krzyczał do swoich ludzi o pomoc. Również wtedy, gdy kota coś boli, może w ten sposób alarmować o tym człowieka i koić swój dyskomfort. Dlaczego koty miauczą tak, jakby płakały chcą uzyskać coś od człowieka, np. jedzenie, pieszczoty, wypuszczenie na dwór miauk małych kotów brzmi jak płacz agresja obronna amory/ruja starość samotność i stres ból Koci płacz może być spowodowany problemami zdrowotnymi? Przy tak wielu powodach, podczas których może wystąpić koci płacz, ważne jest, aby opiekunowie zwierząt domowych byli świadomi stanu psychicznego, fizycznego i emocjonalnego swoich kotów. Kot, który jest chory lub ranny, nie może po prostu powiedzieć: „to boli, potrzebuję pomocy”, więc jeśli twój kot nadmiernie płacze, to może mieć problemy medyczne albo związane ze złym nastrojem. Eskalacja problemu może być prawdziwą przyczyną do niepokoju. Dlatego nie zwlekaj z wizytą u specjalisty. W przypadku kotów lepiej dmuchać na zimne. Jeśli koci płacz utrzymuje się przez długi czas i nie możesz zidentyfikować problemu, koniecznie odwiedź z pupilem weterynarza. W przypadku, gdy twój kot nie jest wykastrowany, możesz być prawie pewien, że po zabiegu sytuacja ulegnie zmianie. A może po prostu twój mruczek jest typowym „miauczycielem”? Lubi komunikować z tobą wszystko i to bez przerwy? Taki ma charakter i należy to docenić.
Jeśli mamy kota, który lubi być głaskany to także powinniśmy respektować jego wolę i pozwolić mu odejść kiedy zechce. Należy nauczyć się rozpoznawać kocie zachowanie. Kot który jest zadowolony mruczy, jest rozluźniony, czasem ugniata łapkami. Kot który robi się spięty, zaczyna mocno machać ogonem daje nam znać, że nie
Fundacja 'Koci Pazur' Fundacyjne forum kociarzy z Poznania Katia, Elena, Dosia i Debi Autor Wiadomość kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 01 Mar, 2020 21:20 Katia, Elena, Dosia i Debi Kontakt w sprawie adopcji: Ankieta adopcyjna adopcje@ 502 111 279 (pon. i czw. 18-20) ------ Dziewczynki, ok. 8-9 miesięczne, trafiły do naszej wolontariuszki w dramatycznych okolicznościach. Późnym, styczniowym wieczorem zadzwonił pan, któremu ich los nie był obojętny, ale niestety ma taką pracę, że musi bardzo dużo podróżować i nie był w stanie zapewnić kotom właściwej opieki. Zadzwonił do wolontariuszki, bo już wcześniej pomagała z kastracją stada, z którego pochodzi Amelia i Chloe, a dziewczynki są właśnie córkami Amelii. Tego wieczora wrócił z delegacji i zobaczył, że koty są w bardzo złym stanie, nic nie chciały jeść, wymiotowały. Wolontariuszka niestety niezmotoryzowana i dopiero na rano znalazła transport i mogła po nie pojechać. Ze złapaniem nie było większego problemu, bo kocięta były mało ruchliwe. Widać było, że źle z nimi, więc od razu zostały zabrane do lekarza. Wetka podejrzewała zatrucie, być może toksynami z robali, ale możliwe też, że coś zjadły. Wszystkim zostały zrobione podstawowe badania, do tego dostały zestaw leków i kroplówki i po jakimś czasie zaczęły dochodzić do siebie. Ale niestety wszystkie cztery mają dziąsła w opłakanym stanie. Przed nimi kastracje połączone najprawdopodobniej z ekstrakcją i testy. Na razie zostały pierwszy raz zaszczepione, żeby nie kusić losu. W takim stanie nie ma już opcji powrotu na ulicę, tym bardziej że teren, na którym żyły, znajduje się bardzo blisko przelotowej drogi i większość kotów z tego stada zginęła pod kołami samochodów Na razie przebywają w zimnej, ogrodowej altanie, bo innych miejsc brak Dlatego szukamy dla nich domów, czy to tymczasowych, czy stałych. W stadzie, na moment zabierania dziewczynek, zostały jeszcze dwa, około roczne kocurki, były wtedy w dobrym stanie. One też powinny zostać zabrane, przynajmniej na kastarcję, ale na razie nawet na czas rekonwalescencji brak dla nich miejsca Dziewczynki bardzo szybko oswoiły się. Nie mają jeszcze imion, na razie wolontariuszka nazywa je Krówką, Czarnulką, Pingwinką bardziej czarną i Pingwinką bardziej białą . A może ktoś wymyśli dla nich jakieś ładne imiona? "Mała Amelia", czyli Pingwinka najbardziej podobna do mamy Amelii, jest najmniej oswojona, ale przy jedzeniu można ją głaskać. Pozostałe trzy to wielkie miziaki! Czarnulka jest też wielkim łakomczuchem, pierwsza do jedzenia Wszystkie trzy, jak tylko wolontariuszka do nich przychodzi, zaczepiają ją, barankują, wchodzą na kolana, przytulają się i wywalają brzuchy do głaskania. Kotki są ze sobą bardzo zżyte, ale myślimy, że dobrze dogadają się też z innymi kotami, bo są jeszcze młode i skore do zabawy. Krówka - Katia Czarnulka - Elena Pingwinka bardziej biała - najbardziej podobna do Amelii - Dosia Pingwinka bardziej czarna - Debi Siostrzyczki razem A w takim stanie są dziąsła Katia i Elena na ZDJĘCIACH. Debi i Dosia na ZDJĘCIACH. Dziewczynki na FILMACH. Ostatnio zmieniony przez jaggal Sro 20 Lip, 2022 09:39, w całości zmieniany 4 razy saszka Leniwiec Poldek Dołączyła: 30 Wrz 2015Posty: 6249Skąd: Poznań Wysłany: Nie 15 Mar, 2020 15:53 Co u dziewczynek? Dorobiły się imion? _________________If cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. Style. That's what people remember. kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 22 Mar, 2020 22:45 Tak, mają już imiona Krówka to Katia, Czarnulka - Elena, Mała Amelia - Dosia, Pingwinka - Debi. Dziewczynki są już zaszczepione. Czekają je jeszcze sterylki i usuwanie zębów, ale koronawirus nie sprzyja temu - gabinety czynne krócej i mniej zabiegów jest robione Wszystkie kicie są bardzo żywe, skoczne, żarłoczne i przytulaśne Jakby chciały najeść się za te wszystkie niezbyt syte tygodnie Jak Ania wchodzi, to nie może posprzątać kuwet, bo wchodzą pod rękę, kładą się i brzuchole wystawiają do drapania. Uwielbiają bawić się piórkami, myszkami i tym, co wpadnie im w łapki. Mała Amelka, czyli Dosia trzyma jeszcze trochę dystans, ale jak się nad nią trochę popracuje, to i z niej będzie miziak. Bardzo przydałyby się dla nich domy... kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 29 Mar, 2020 16:53 Nowe zdjęcia dziewczynek - takie piękne miziaki szukają domów Są bardzo towarzyskie i w stosunku do siebie i do człowieka. Nie nadają się na jedynaczki, ale nie muszą iść w pakietach ze sobą. Ważne, żeby w nowych domach miały kocie towarzystwo. Nie znamy na razie ich stosunku do psów... Katia Elenka Dosia I Debi - zjadaczka butów kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 19 Kwi, 2020 20:26 Nowe wieści od dziewczynek. Debi jako pierwsza jest już po kastracji i usunięciu większości zębów. Zabieg zniosła bardzo dobrze, tylko przez jakiś czas trochę trzepała głową, możliwe, że czuła jakiś dyskomfort w jamie ustnej. Ale teraz jest już wszystko dobrze. W najbliższych trzech tygodniach kolejne dziewczynki będą miały zabiegi. Niestety tak na raty, bo z powodu koronawirusa gabinety są czynne krócej i trudniej się umówić na kastrację połączoną z usunięciem zębów Ostatnio zmieniony przez kat Nie 19 Kwi, 2020 22:48, w całości zmieniany 1 raz AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 19 Kwi, 2020 20:59 Jedna z koteczek trafiła do klatki. Powód? Na pewno nie chodzi o pogorszenie zdrowia, wręcz przeciwnie, koteczki są pełne energii, szaleństwa podczas zabawy i ciągle, niezmiennie dopisuje im apetyt. Debi, bo to o niej mowa, jest już po sterylizacji i dla jej dobra, i bezpiecznego gojenia się ranki musi troszkę odpocząć. W czwartek jedzie do kontroli w towarzystwie kolejnej siostry, która będzie sterylizowana i zajmie jej miejsce w klateczce. Kiedy wchodzę do altany, żeby je nakarmić i trochę się z nimi pobawić, muszę uważać, żeby którejś nie nadepnąć Na mój głos wyskakują z ukrycia i nawet wycofana Dosia, coraz częściej się wychyla i przyłącza do zabawy. Przy jedzeniu nawet daje się pogłaskać AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Pon 25 Maj, 2020 22:06 Cała gromadka jest już wysterylizowana i po częściowym usunięciu ząbków. Oczywiście niektóre wymagały kontroli, ale wszystkie są już zdrowe, ranki zagojone i są gotowe do adopcji . Wykluczamy adopcje jako jedynaki, ponieważ uwielbiają towarzystwo futrzaków, razem się bawią, skaczą, robią ze sobą zapasy i podchody. Rano altana wygląda jakby przeszedł tajfun Polecamy więc koteczki na dokocenie lub w dwupaku a nawet można i tak Dosia podchodzi jeszcze na dystans, ale coraz częściej wychodzi ze swojej norki Debi jest największą zadziorą i prowodyrką do zabawy, nawet Dosię rozrusza. Elenka ma wielki apetyt, zawsze pierwsza przy misce. Katia spokojna, ułożona koteczka, zawsze blisko człowieka. Jednak razem potrafią stworzyć tornado i potem zastanawiam się od czego zacząć sprzątanie Ostatnio zmieniony przez jaggal Pon 25 Maj, 2020 23:27, w całości zmieniany 1 raz kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 07 Cze, 2020 14:15 Dziewczynki są super fajne Miałam okazję poznać je jakiś czas temu i jestem nimi zachycona. Faktycznie Dosia jest jeszcze troszkę nieśmiała, ale myślę, że niedługo i ona się otworzy. Katia jest super grzeczna A Debi i Elenka to już prawdziwe pieszczochy Tak się zachowywały, jak tylko do nich przyszłam Zabawa - zawsze Katia delikatna... ale czasami i jej zdarza się zaszaleć kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 14 Cze, 2020 22:33 Dosia nadal jest najbardziej nieśmiała z całej czwórki, ale i ona powoli zaczyna się bawić. Sami zobaczcie. Niestety ostatnie dni pokazały, że w altanie, w której przebywają dziewczynki za chwilę będzie taka sauna, że nie będą mogły tam dłużej przebywać. W piątek termometr wskazał prawie 30 stopni, a wczoraj nawet 32. Dziewczynki leżały jak szmatki na podłodze i nie miały apetytu Szukamy dla nich pilnie domów, najlepiej stałych, bo są już gotowe do adopcji. Zdrowe, zaszczepione, mogłyby już pakować plecaczki... Cynamon Dołączyła: 16 Maj 2013Posty: 3401Skąd: Poznań Wysłany: Nie 14 Cze, 2020 22:42 kat, Jakbym widziała Zorkę Patykoterapia działa Chociaż u nas już nie jest niezbędna do wymiziania Super koteczki i oby jak najszybciej znalazł się dla nich DT! Mocno trzymam kciuki kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pon 15 Cze, 2020 00:27 Dziękujemy! AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 28 Cze, 2020 15:46 Uff jak gorąco! Całe szczęście, że dziś ostatni dzień upalny, od jutra będzie prawie 10 stopni mniej, więc trochę więcej wytchnienia. W altanie bardzooo gorąco. Dziewczynkom moczymy ręczniki i koce w zimnej wodzie aby mogły się trochę schłodzić. AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 28 Cze, 2020 17:14 Dodatkową zmorą dla koteczek jest wielka ilość dużych much , są wszędzie kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Sob 11 Lip, 2020 23:04 Katia się pochorowała Od kilku dni ma gorszy apetyt i wczoraj temp. 40 stopni Pani doktor zaleciła leki. Widać delikatną poprawę, ale ciągle nie jest tak, jak powinno być Nie wiadomo co może być przyczyną... Być może niekastrowany kocur za ścianą, który powoduje u niej duży stres... Na pewno sytuacji nie poprawia fakt, że w altanie jest bardzo gorąco i duszno... Pozostałe dziewczynki na razie dobrze, oby u nich się nic nie wykluło... Bardzo przydałyby się dla nich domy, najlepiej stałe... Dziewczynki są kochane i bardzo proludzkie, no może z wyjątkiem Dosi, która potrzebuje jeszcze trochę pracy, ale gdyby miała człowieka przez większą część doby, to na pewno proces oswajania się znacznie by przyspieszył... Katia Debi Dosia Elenka - tak nam pokazuje języczek Grupowo kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pon 10 Sie, 2020 22:16 Dziewczynki w sobotę musiały awaryjnie zmienić miejsce na inną bardzo tymczasową miejscówkę, ponieważ temperatura w altanie, w której przebywały, wzrosła do... ponad 35 st. C. Jedna z nich nawet miała objawy przegrzania - temp. 39,5 plus leżała jak szmatka bez ruchu Teraz dziewczynki mają jeszcze mniejszą przestrzeń, ale temp. jest tam niższa o kilka stopni - w granicach 27-28 st C. Niestety nie znalazły się dla nich jak do tej pory żadne domy, ani stałe, ani chociaż tymczasowe Altana, w której przebywały dziewczynki: Katia siedząca w oknie i wypatrująca domu... Debi Dosia Elenka Wyświetl posty z ostatnich: Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
\n \n \n \n \nnie może być na kocie
Nie znaczy to, że nie przyswaja żadnych warzyw. Choć w naturze robi to raczej przez przyswojenie żołądków swych ofiar wraz z ich treścią. W domowym żywieniu powinieneś jednak uwzględnić dodatek warzywny. Zrób to jednak z założeniem, że to nadal niewielki dodatek i domowe jedzenie dla kota nie może opierać się na warzywach. Lucyfer (maine coon 4miesiace) ok 2 tygodni temu zaczął posikiwac po domu, kanapie itp. Myslalam że skubany coś kombinuje, to bylo gdzieś ok 3go stycznia. Ale 5go miał problemy z chodzeniem, obsikiwal siebie i leżał w tym, smierdzial, pojechałam z nim wieczorem na dyzur 24h. Skojarzylam jeszcze że on tego 3go chyba spadł (bo wątpię że skoczył) z łóżka syna które jest piętrowe. Wet na dyzurze Stwierdzil że to raczej zapalenie pęcherza i że chodzi tak ledwo bo go tak boli (nie miauczal jakoś żeby go bolalo). Dostal 2 zastrzyki i antybiotyk w tabletkach do domu. We wtorek albo poniedziałek, ok 9go pojechalam już do mojego weta, dostał przeciwbólowe i jeszcze antybiotyk. Byłam jeszcze ze dwa razy w zeszlym tygodniu. Po zastrzykach chodził trochę lepiej ale potem to samo. Sikac przestał, taki plus i jego siuski też przestały śmierdziec. Jednak z chodzeniem nadal problemy. W poniedziałek byłam znów, wysłał nas na rentgen ale ani na kregoslupie ani miednicy nie widać żadnych zmian czy czegokolwiek. Dostal jeszcze antybiotyk. Dziś byłam znow, jeszcze dodatkowy weterynarz go oglądał i dwie dziewczyny co tam pracują i nie wiedzą co może być skoro nic nie widać na zdjęciach i w ogóle. Dostał znów przeciwbólowe, antybiotyk i jeszcze do domu lek Loxicom, a on jest na Złagodzenie zapalenia i bólu w ostrych i przewlekłych schorzeniach układu mięśniowo-szkieletowego . Teraz zobaczymy czy on coś pomoze, bo go też po operacjach dają. Czy ma ktoś z Państwa jakieś sugestie? Czy to mogą być objawy fip? Cytat Inicjator dyskusji Opublikowany : 17/01/2018 23:17 Dzień dobry. Jak wyglądają problemy z chodzeniem? Kot kuleje lub nie obarcza którejś kończyny czy też w ogóle nie podnosi się i cały czas leży? A może chwieje się podczas chodzenia? Niewykluczone, że podczas upadku kotek się mocno potłukł i mogło dojść do urazu kręgosłupa bez złamań czy przemieszczeń kręgów, ale ze stłuczeniem rdzenia kręgowego, dlatego na zdjęciu rtg nie widać zmian. Przyczyna ta może być prawdopodobna, bo po podaniu leków przeciwbólowych następuje poprawa. Na pewno dużo dokładniejszy w obrazowaniu kręgosłupa i rdzenia kręgowego jest rezonans magnetyczny czy nawet tomograf komputerowy, niestety dostępność tego sprzętu w weterynarii jest mocno ograniczona, a i koszty badań są znaczne. Ból po silnym urazie u kota może ustępować powoli i objawy mogą długo się utrzymywać, także proszę na razie zgodnie z zaleceniami podawać kotu loxicom. Prawdopodobieństwo FIP-a jest niewielkie, aczkolwiek zawsze warto wykonać ogólne badania moczu i krwi z elektrolitami. Jeśli zaburzenia chodu nie będą ustępowały, a kociak zacznie słabnąć, należy będzie wziąć pod uwagę dziedziczną chorobę SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni oraz wykonać echo serca, aby wykluczyć wrodzone wady układu krążenia. Pozdrawiam, lek. wet. Magda Zdanowska OdpowiedźCytat Opublikowany : 18/01/2018 23:08 od momentu podania zastrzyku (w poniedzialek i srode) calkowicie przestal chodzic, ciagle lezy. Donosilam go do misek i jadl, pil. W siusianiu troche mu pomagalam. Dostał dzis drugi raz loxicom (zgodnie z zaleceniami raz dziennie) ok 11-12 jeszcze jadl, a jak wrocilam do domu to nie chciał już jesc, wydaje mi sie ze ma jeszcze mniej sil. Czytalam ze brak apetytu moze byc efektem ubocznym loxicomu. Niestety kotek nie opiera sie nawet na przednich lapkach i teraz wyglada tak, jakby w przednich mial mniej sily niz tylnich. Temperature rowniez ma troche obnizona. jutro wybieram sie z nim zrobic badania krwi itp, poniewaz do tej pory weterynarz sam tego nam nie zlecil. Czy nie od tego powinno sie zaczac?Pozdrawiam OdpowiedźCytat Opublikowany : 18/01/2018 23:15 Dzień dobry. Z Pani opisu obawiam się, że kot cierpi na ogólną chorobę zakaźną, gorzej chodził, a teraz nie podnosi się i nie je ponieważ był osłabiony i zapewne odwodniony. Może nawet doszło już do posocznicy. Czy kotek nie ma jakichś dodatkowych niepokojących objawów, np. ciężki oddech, wypływy z oczu, nosa, biegunka? Myślę, że należy wprowadzić leczenie dożylne, płyny, silny antybiotyk dożylny, nie podawać sterydów i na razie zrezygnować z loxicomu. Jeśli kotek ma obniżoną temperaturę ciała (ile ma konkretnie stopni?) stan jest bardzo ciężki i nawet pokusiłabym się o pozostawienie go w szpitalu w lecznicy całodobowej. Koniecznie w tej chwili należy przeprowadzić pełną diagnostykę, ogólne badanie moczu, morfologię krwi z rozmazem i biochemię, elektrolity, test na białaczkę, rentgen klatki piersiowej, ultrasonografię jamy brzusznej. Trzeba szybko działać, bo kociak jest poważnie chory. Pozdrawiam, lek. wet. Magda Zdanowska OdpowiedźCytat Opublikowany : 23/01/2018 18:52 Dzień dobry. Moja kotka ma 16 lat, ostatnio wiele chorowała (najpierw na wątrobę, a teraz zapalenie pęcherza). Kilka dni temu zaczęła dziwnie chodzić, przechylało ją na prawą stronę. Potem zaczęła się przewracać na tą stronę. Dwa dni temu zaczęła się jakby czołgać przy chodzeniu, wczoraj męczyły ją dwa kroki i się kładła. Dzisiaj już niestety w ogóle nie daje rady się podnieść, choć widzę, że bardzo by chciała. Od trzech dni prawie nie je, zwracała pokarm wczoraj i przedwczoraj. Weterynarz mówił, że boli ją pęcherz, dlatego tak chodzi. Mówił też o zesztywnieniu stawów. Podaję jej na razie pastę na zakwaszenie moczu Uro-pet i 1/6 tabletki Tezeo (Telmisartanum) na usunięcie białka z moczu. Bardzo się martwię, że nic nie je. Przestała też oddawać kał i mocz. Nie wiem co robić, czy weterynarz postawił dobrą diagnozę i czy to rzeczywiście starość. Bardzo chciałabym coś zrobić. Pozdrawiam. OdpowiedźCytat Opublikowany : 15/06/2019 17:22 Misia lat ok 8. W sobotę kotek się dobrze czuł w niedzielę było kiepsko. Kot leżał nie miał siły wstać nie jadł nie pil spał. Gdy się podniósł kiwal się po czym opadła z sił. Pojechaliśmy do weta dostała zastrzyk wcześniej był rentgen gdzie skupili się na jedzeniu kregowym. Po lekach kot jakby odzyl, poruszała się powoli puszczałam ją po mieszkaniu na ok 15. W poniedziałek już jakby lepiej chodziła i zjadła i się napiła kupkę i siusiu zrobiła w nocy po czym znów zaczęła się kiwac na boki i się przewróciła. Pojechałam do weta dostała sterydy przeciw zapalne przeciw bólowe leki i przeciw wymiotne wydaje mi się jakby była mniejsza poprawa niż w niedzielę po lekach. Obecnie daje jej jeść mniej ale częściej wypuszczać by chodziła i zaobserwowalam że ma problem z prawa strona i na nią leci. Nie stać mnie bardzo kosztowne badania u kotki proszę o radę jak jej można pomóc. Jutro jedziemy do weta i najprawdopodobniej będzie miała pobierana krew do badań. OdpowiedźCytat Opublikowany : 03/12/2019 00:49 Dzień dobry. Niestety, opisywane przez Panią objawy są bardzo niespecyficzne. Problemy z utrzymaniem równowagi mogą świadczyć o zaburzeniach neurologicznych, o urazie w obrębie rdzenia lub głowy, o zaburzeniach w równowadze jonowej. Koty dotknięte niewydolnością nerek lub wątroby również mogą się zachowywać w opisywany przez Panią sposób. Proszę koniecznie wykonać badania krwi kotki, myślę, że na tej podstawie uda się coś ustalić. Do czasu wyników, proszę zapewnić jej spokojne miejsce do odpoczynku, aby nie miała możliwości wskakiwania na wysokie powierzchnie (żeby nie zrobiła sobie krzywdy, jeśli źle obliczy odległość), jeśli lekarz prowadzący pozwoli, warto też poić i dokarmiać pupilkę, aby zupełnie nie opadła z sił. Czy wcześniej wystąpiły jakiekolwiek niepokojące objawy? Biegunka, wymioty, gorsze samopoczucie, nagła utrata wagi? Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 04/12/2019 20:31 Mój kot nagle przestal chodzić na tylne łapy. Na początku podejrzewane zatrucie, bo wymiotowal zolcia, nic nie jadl i miał tempetature. Po kilku dniach, leki nie przynosily poprawy–badania krwi, morfologie-zle wyniki watroby. Kotek całkowicie przestal chodzić, cały tył ma niewladny, przez cały ten czas slina cieknie mu z pyszczka, wyciek z nosa. Nic nie pomaga, teraz jeszcze pojawił się przyspieszony oddech, co to moze byc? OdpowiedźCytat Opublikowany : 30/06/2020 23:36 Opublikowany przez: @Mariola Mój kot nagle przestal chodzić na tylne łapy. Na początku podejrzewane zatrucie, bo wymiotowal zolcia, nic nie jadl i miał tempetature. Po kilku dniach, leki nie przynosily poprawy–badania krwi, morfologie-zle wyniki watroby. Kotek całkowicie przestal chodzić, cały tył ma niewladny, przez cały ten czas slina cieknie mu z pyszczka, wyciek z nosa. Nic nie pomaga, teraz jeszcze pojawił się przyspieszony oddech, co to moze byc? Dzień dobry. Ciężko jest wydać miarodajną diagnozę, bez wglądu w wyniki badań laboratoryjnych oraz bez dokładnego badania klinicznego. Jak sama Pani napisała, kot ma “złe wyniki wątroby“. Z pewnością trzeba poszerzyć diagnostykę, aby sprawdzić, co może być przyczyną złego stanu wątroby. Warto wykonać badanie USG, dzięki niemu uda się ustalić, czy są jakieś zauważalne zmiany w miąższu narządu (począwszy od guzów nowotworowych, skończywszy na niedrożności przewodów żółciowych, kamieni w woreczku żółciowym) ale też w budowie innych narządów wewnętrznych. Co do władzy w kończynach, czy kot ma zachowane czucie? Czy ma jakąkolwiek ruchomość w kończynach? W jakim wieku jest kot? Również i w tym wypadku ciężko wydać jakikolwiek osąd bez badania zwierzęcia. Przyczyn nagłej utraty władzy w kończynach może być bardzo wiele, chociażby uraz, wypadnięcie dysku, ból tkanek miękkich. Nagłe porażenie kończyn może być też efektem choroby zatorowo – zakrzepowej, zamknięte duże naczynie i odcięcie krążenia również może wywołać bezwład kończyn. Przykro mi, że to spotkało Pani pupila. Mam nadzieję, że przeprowadzana terapia przyniesie szybkie efekty. Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 04/07/2020 17:42 Witam, Posiadam kotkę rasy Maine Coon (ma miesiąca). Od paru dni zauważyłem, że zachowanie kotki uległo zmianie. Dotychczas kotka była pełna energii, ciągle biegała i się bawiła, nie dało jej się w żaden sposób powstrzymać, a od pewnego czasu bardzo się uspokoiła – stała się mniej aktywna, więcej czasu spędza na leżeniu lub spaniu, do tego doszedł zmniejszony apetyt. Dodatkowo, 2 dni w godzinach wieczornych zauważyłem, że kotka zaczęła utykać na lewą, tylną łapę [przed tym się bawiła i podejrzewam, że podczas skoku z łóżka na drapak coś mogło pójść nie tak i mogła obić sobie łapkę (nie spadła z drapaka)]. Próbowałem znaleźć źródło bólu i w momencie przyciskania samej łapki kotka okazywała oznaki bólu, aczkolwiek nadal była chętna do zabawy lecz już z ogarniczoną aktywnością (z chęcią łapała wędkę, gdy machałem nią nad nią, ale nie chodziła już za nią). Nazajutrz stan kotki uległ poprawej, było widać minimalne utykanie, aczkolwiek kotka stawała normalnie na łapce, chodziła oraz biegała. Apetyt nadal był mniejszy względem jej “normalnych” dni. Dzisiaj kotka zachowywała się tak samo, lecz w godzinach wieczornych zauważyłem, że problem z łapką znowu uległ pogorszeniu się. Zaczęła bardziej utykać. Gdy siadała, to łapka była podniesiona do góry. W momencie uciskania łapki próbowała się wyrywać, więc podejrzewam, że ból się nasilił. Aktualnie staram się obserwować zachowanie kota. Warto dodać, że kotka jest niewychodząca, a w mieszkaniu nie ma żadnych innych zwierząt. Pozdrawiam, Patryk OdpowiedźCytat Opublikowany : 21/08/2020 21:50 Dzień dobry. Maine Coon to rasa kotów dużych, szczególnie narażonych na wystąpienie dysplazji stawów. W przeciwieństwie do psów, u kotów dysplazja dotyczy najczęściej stawów łokciowych. Pierwszym objawem jest zwykle kulawizna, związana z jakimś większym wysiłkiem, albo z drobnym urazem – i wtedy kulawizna jest zdecydowanie nieadekwatna do odniesionego urazu. Dobrze byłoby, żeby koteczkę zbadał lekarz weterynarii. Przy podejrzeniu dysplazji stawów należy wykonać zdjęcia RTG, obejmujące podejrzaną okolicę. Zmiany wychwycone w młodym wieku mogą być objęte leczeniem – stosowanie odpowiednich preparatów z kolagenem, chondroityną, kwasem hialuronowym, może wzmocnić powierzchnię stawów. W niektórych przypadkach wymagana jest interwencja chirurgiczna, aby zatrzymać postępowanie zmian. Jeśli chodzi o zmianę zachowania – niechęć do jedzenia, zabawy, chowanie się, może być to reakcja na ból. Z pewnością nie należy ignorować takich sygnałów. Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 01/09/2020 20:47 Dobry wieczór , moja kotka lat 18, w marcu przeszła operacje na złamaną nogę. Bardzo długo dochodziła do siebie ze względu na wiek i niewydolność nerek, miała duszności , bardzo schudła . Jednak udało się, wyszła z tego. Wyniki badań poprawiły się, przybrała na wadze po odpowiedniej diecie- do dzisiaj . Kot nie ma siły wstać,cały czas leży , sądziłam, że znowu coś stało się z kością, ale żadna z łapek nie wydaje się być złamana. Po postawieniu jej chwieje się i leci do przodu na pyszczek, przewracając się. Nie wiem co robić , czuje , że to chyba moment , żeby ulżyć jej cierpieniu. Jutro pojedziemy do Weta, podejzewam, ze poda jej antybiotyk. Mogę prosić o jakieś rady ? OdpowiedźCytat Opublikowany : 21/10/2020 23:11 Dzień dobry. Powinna Pani JAK NAJSZYBCIEJ pojechać do lekarza weterynarii, nie czekać do dnia następnego. Kot, który chwieje się na nogach, nie jest w stanie stać prosto, może nie dożyć do dnia jutrzejszego. Taki stan u zwierzęcia w podeszłym wieku, może wynikać z wielu różnych przyczyn. Sama Pani wspomniała, że kotka miała problemy z nerkami, niewydolności nerek nie da się wyleczyć w zupełności, możliwe, że doszło do podwyższenia parametrów nerkowych i w efekcie do tak fatalnego samopoczucia zwierzęcia. Nie bez znaczenia są też przyczyny neurologiczne, podwyższenie parametrów wątrobowych, albo hipoglikemia. Proszę nie zwlekać z wizytą. Z poważaniem, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 24/10/2020 13:16 Witam. Mój roczny maine coon ma problemu z chodzeniem. Mianowicie od tygodnia przestał jeść tyle ile zawsze jadł (delikatnie coś tam podjadal), nie chciał robić kupy A także zauważyłam problemu z tylnymi łapami, a doklanie chodząc zaciągnął nimi. Raczej z niczego nie spadł, mógł ewentualnie skoczyć że stołu. Po wizycie u weta stwierdzono wrażliwy kręgosłup, dostał leki przeciwbólowe i przeciwzapalne oraz pastę odkłaczająca. Tego samego dnia też i się wypróżnił. Nadal miał problemu z chłodzeniem (po przejściu 2m kładł się na ziemię) przez kolejne dwa dni dostawał zastrzyk i syrop przeciwbólowy i przeciwzapalny. Po 3 dniach nastąpiła poprawa w chodzeniu i lekko w aparacie. Wykonaliśmy zdjęcie RTG oraz rozmiarach na którym pomijając kilku wad nie stwierdzono większych problemów które mogły by wpływać ba takie zachowanie. Aktualnie dostaje profilaktycznie syrop od poniedziałku, ładnie codziennie się wypróżnia, podaje mu profilaktycznie wodę strzykawką bo nie zauważyłam żeby pił wodę. Natomiast dzisiaj zauważyłam że znowu zaczyna zaciągać tylnymi łapkami A apetyt nadal słaby. Gdy go głaszczę w okolicach dolnych kręgosłupa ewidentnie się spina. Proszę o informację co może być przyczyną co sprawdzać. Dodam że kot nadchodzący, ostatni kontakt z innym kotem u rodziców dość dawno. OdpowiedźCytat Opublikowany : 18/12/2020 23:30 Opublikowany przez: @Alicja Witam. Mój roczny maincoon ma problemu z chodzeniem. Mianowicie od tygodnia przestał jeść tyle ile zawsze jadł (delikatnie coś tam podjadal), nie chciał robić kupy A także zauważyłam problemu z tylnymi łapami, a doklanie chodząc zaciągnął nimi. Raczej z niczego nie spadł, mógł ewentualnie skoczyć że stołu. Po wizycie u weta stwierdzono wrażliwy kręgosłup, dostał leki przeciwbólowe i przeciwzapalne oraz pastę odkłaczająca. Tego samego dnia też i się wypróżnił. Nadal miał problemu z chłodzeniem (po przejściu 2m kładł się na ziemię) przez kolejne dwa dni dostawał zastrzyk i syrop przeciwbólowy i przeciwzapalny. Po 3 dniach nastąpiła poprawa w chodzeniu i lekko w aparacie. Wykonaliśmy zdjęcie RTG oraz rozmiarach na którym pomijając kilku wad nie stwierdzono większych problemów które mogły by wpływać ba takie zachowanie. Aktualnie dostaje profilaktycznie syrop od poniedziałku, ładnie codziennie się wypróżnia, podaje mu profilaktycznie wodę strzykawką bo nie zauważyłam żeby pił wodę. Natomiast dzisiaj zauważyłam że znowu zaczyna zaciągać tylnymi łapkami A apetyt nadal słaby. Gdy go głaszczę w okolicach dolnych kręgosłupa ewidentnie się spina. Proszę o informację co może być przyczyną co sprawdzać. Dodam że kot nadchodzący, ostatni kontakt z innym kotem u rodziców dość dawno. Dzień dobry. Jeśli chodzi o picie wody, koty raczej niechętnie piją wodę, jednak podawanie mokrego pożywienia zaspokaja ich zapotrzebowanie na wodę. Jeśli podaje Pani mokre jedzenie, nie ma potrzeby dopajanie kota strzykawką. Jeśli chodzi o problemy z kończynami, powinna się Pani skontaktować z ortopedą. Maine Coony to rasa kotów dużych, z powodu swojej wielkości i masy ciała są często narażone na występowanie urazów, które zdarzają się częściej psom – a więc wypadania dysków, dysplazji stawów biodrowych, łokciowych, niedorozwoju chrząstek, wypadającej rzepki. Po Pani opisie można wywnioskować, że kot ma problem z dolnymi partiami kręgosłupa – wskazują na to dodatkowe problemy z wypróżnianiem. Z pewnością warto, by pupil przyjmował zalecone przez lekarza prowadzącego leki przeciwzapalne, jednak warto wykonać dokładne zdjęcia RTG, skierowane na odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Do czasu podjęcia decyzji o konsultacji ortopedycznej, proszę zminimalizować ruch i wysiłek dla pupila – dobrze, by mógł odpocząć i nieco się zregenerować. Proszę uniemożliwić mu wskakiwanie na wysokie powierzchnie i zapewnić wysiłek umysłowy (czyli kula smakula, szukanie smakołyków, albo karma w wytłaczance po jajkach, żeby mógł wyjmować kęsy z dołeczków), zamiast fizycznego. Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 20/12/2020 13:25 Dzień dobry , martwię się ponieważ jakieś 5 dni temu moje 2 kociaki otworzyły oczka jeden chodzi drugi pełza nie umie stanąć na nogi są bardzo malutkie jak na zwykłe kocięta moja kotka też jest bardzo szczupła i mała ten kotek który nie umie chodzić ma bardzo szeroką klatkę piersiową czy on będzie chodzić? OdpowiedźCytat Opublikowany : 30/06/2021 14:41 Dzień masa urodzeniowa kociąt zdarza się bardzo często u młodych matek, zbyt wcześnie dopuszczonych do rozrodu. Na masę maluchów mają też wpływ choroby matki, zakażenia wewnątrzmaciczne, przeprowadzana przed i w trakcie ciąży profilaktyka, sposób żywienia matki i jej tryb życia. Jeśli zastanawia Panią stan zdrowia kociąt, powinna się Pani z nimi udać do gabinetu weterynaryjnego, dopiero po zbadaniu maluchów lekarz udzieli odpowiedzi na pytanie, czy kociątko będzie chodziło. Możliwe, że maluchy mają jakąś wadę wrodzoną, może są intensywnie zarobaczone (jeśli kotka nie była przed ciążą odrobaczana) – przypomnę, że pierwsze odrobaczenie można przeprowadzić już w 4 tygodniu życia kociąt. Proszę przeanalizować dietę matki maluchów, powinna dostawać wysoko kaloryczny pokarm (najlepiej karmę typu “junior” lub “weaning”), aby dała radę wykarmić Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 05/07/2021 18:39 Dzień dobry Mam problem z moim 6letnim kotkiem i niewiem co czynić jak mu pomoc proszę o poradę .Kotek 6tygodni zaginął mi wypadł czy zeskoczył z okna i poszedł niewiem dokąd ale się odnalazł znalazłam go na moim podwórku osłabionego i może chodzic Chwieje się i turla po łóżku opierając się przednimi łapkami muszę go zanosić do kuwetki by się wysiusiał i wykupkal ale w kuwecie nic nie mógł zrobić dlatego popuścił mi na łóżku całe. Szczęście ze było na kocyku ze mogłam wyprać minęły dwie doby odkąd się znalazł i poprawy nie ma jeśli chodzi o jego poruszanie się tj chodzenie .niewiem co się z nim działo przez te 6tyg czy był u kogoś czy sam gdzieś pod drzewem niewiem i niewiem jakim cudem dotarł na podwórko nie mam pojęcia i martwię się o jego stan zdrowia powinnam jednak pójść z nim do lalkarza by go zbadał bo ja jestem bezradna i zrozpaczona jego stanem i zachowaniem się .na całe szczęście je i pije i to łapczywie jak by nic wcześniej nie jadł i nie pił boje się o niego a nie chce go stracić mój kot cierpi i niewiem jak mogę mu pomoc by wyzdrowiał proszę o poradę co zrobić z moim kotkiem jak mu pomoc bo na obecna chwile nie stać mnie na weterynarza. OdpowiedźCytat Opublikowany : 26/08/2021 05:21 Opublikowany przez: @Anna Dzieńdobry Mam problem z moim 6letnim kotkiem i niewiem co czynić jak mu pomoc proszę o poradę .Kotek 6tygodni zaginął mi wypadł czy zeskoczył z okna i poszedł niewiem dokąd ale się odnalazł znalazłam go na moim podwórku osłabionego i może chodzic Chwieje się i turla po łóżku opierając się przednimi łapkami muszę go zanosić do kuwetki by się wysiusiał i wykupkal ale w kuwecie nic nie mógł zrobić dlatego popuścił mi na łóżku całe. Szczęście ze było na kocyku ze mogłam wyprać minęły dwie doby odkąd się znalazł i poprawy nie ma jeśli chodzi o jego poruszanie się tj chodzenie .niewiem co się z nim działo przez te 6tyg czy był u kogoś czy sam gdzieś pod drzewem niewiem i niewiem jakim cudem dotarł na podwórko nie mam pojęcia i martwię się o jego stan zdrowia powinnam jednak pójść z nim do lalkarza by go zbadał bo ja jestem bezradna i zrozpaczona jego stanem i zachowaniem się .na całe szczęście je i pije i to łapczywie jak by nic wcześniej nie jadł i nie pił boje się o niego a nie chce go stracić mój kot cierpi i niewiem jak mogę mu pomoc by wyzdrowiał proszę o poradę co zrobić z moim kotkiem jak mu pomoc bo na obecna chwile nie stać mnie na weterynarza. Dzień powinna się Pani udać z kotem do lekarza weterynarii. Na podstawie załączonego zdjęcia nic nie jestem w stanie stwierdzić, a po Pani opisie wnoszę, że kot jest w delikatnie mówiąc, ciężkim stanie. Należy zbadać pupila i upewnić się, czy nie ma żadnego urazu w obrębie kręgosłupa (wskazywałyby na to problemy z poruszaniem się), czy nie doznał żadnego urazu narządów wewnętrznych. Warto też wykonać badanie krwi oraz badanie USG jamy brzusznej. Dobrze, że kot je i pije samodzielnie, jednak warto upewnić się, czy z jego narządami wewnętrznymi nie dzieje się nic złego. Do czasu ustalenia terminu wizyty, proszę zwracać uwagę na wypróżnienia i częstotliwość mikcji. Jeśli kot ma jakiś uraz w obrębie kręgosłupa, unerwienie zwieraczy może być zaburzone, mówiąc wprost – kot nie będzie mógł w poprawny sposób oddawać moczu i kału, wtedy należy bardzo przyspieszyć wizytę u lekarza weterynarii. Na przyszłość proszę zabezpieczyć okna i balkon tak, aby uniemożliwić wypadnięcie lub wyjście z Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 07/09/2021 13:18 Witam, kotka ma około roku (została przygarnięta). Ponad 4 miesiące temu (pod koniec czerwca) zaczęła utykać na przednią prawą łapkę. Początkowo otrzymała na kilka dni leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, nie wypuszczałam jej na dwór przez prawie miesiąc. Zrobiło się troszkę lepiej. Później znowu zaczęła mocniej kuleć, a nawet skakać na 3 łapach. Udałam się do drugiej lecznicy (w połowie sierpnia). Tam zrobiono RTG, który nie wykazał żadnych zmian. Doktor dokładnie obejrzał łapkę i stwierdził, że może to efekt ugryzienia po bójce z innym kotem. Znowu przez kilka dni kazano podawać leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Po około tygodniu zrobił się jednak ropień na tej łapce, więc w lecznicy został on nakuty i opróżniony, podano antybiotyk przez 6-7 dni. Zrobiła się znaczna poprawa. Kotka właściwie przestała kuleć, unosiła tylko lekko, pulsacyjnie łapkę w górę podczas siedzenia lub stania. Jednak po około 2 tygodniach znowu zrobił się kolejny ropień, który sam pękł. Znowu podano antybiotyk ( z innej grupy) na taką samą ilość dni. I znowu zrobiło się dużo lepiej, ale do czasu. Pojawił się po około 10-14 dniach kolejny (trzeci) ropień na tej samej łapce, ale po drugiej stronie, który po 1 dobie sam pękł. Został podany kolejny antybiotyk (jeszcze z innej grupy), tym razem na dłużej – 10 dni. Już po 2-3 dniach kotka zaczęła się bardzo dobrze czuć. Praktycznie nie widać było oznak kulawizny, nawet nie podnosiła łapki podczas siedzenia. Trwało to max. 10 dni po ostatniej dawce leku. I znowu to samo – zaczęła kuleć, a nawet skakać na 3 łapkach. Udałam się do kolejnej (trzeciej już) lecznicy i znowu RTG, który oczywiście nic nie wykazał. Kolejny raz otrzymała lek przeciwbólowy i przeciwzapalny – Loxicom. Nastąpiła poprawa, ale nieznaczna. Po 4-5 dniach znowu skakała na 3 łapach i chyba ją strasznie ta łapka bolała, bo nie dawała się nawet głaskać przez 2 dni i głośno jęczała. Pani doktor kazała przerwać podawanie leku. W tym czasie załatwiała się i jadła praktycznie normalnie. Po tych kilku dniach złego samopoczucia kazano wznowić podawanie leku, ale dzisiaj znowu widać, że łapka ją bardziej boli, bo dużo mocniej kuleje, jest smutna i leży. Nie wiem, czy to samopoczucie nie jest przypadkiem jakimś efektem ubocznym tego leku, który tak naprawdę niezbyt wiele jej pomaga. Kazano nam podawać ten lek 3-4 tygodnie, ale martwię się, żeby nie uszkodził jej innych narządów. Jest to takie leczenie troszkę w ciemno, bo nikt nie wie do końca, jaki uraz powoduje ten ból łapki. Proszę o pomoc i radę, co można dla tej biednej kotki jeszcze zrobić. Nie mogę patrzeć, jak tak długo cierpi. Z góry bardzo dziękuję! OdpowiedźCytat Opublikowany : 07/11/2021 11:28 3 tygodnie temu postanowiłam przygarnąć 10tygodniowa kotkę, mając w domu już dwa kotki, jeden ma 14 lat, drugi 6. Dodatkowo posiadam 5 letnia suczkę husky. Z początku koty totalnie nie akceptowały, zaś pies zachowywał się bardzo opiekuńczo. Jednak do sedna. W zeszły piątek, kiedy zauwazylam już akceptację ze strony kocurów, niestety doszło do starcia pomiędzy 13 tygodniowa kotka. Ta podeszła do miski z woda obok, której była miseczka z podzielona parówka. Dokładnie nikt nie widział co się stało, było słychać warknięcie po którym z impetem wstałam i zauważyłam kotkę, która telepie się. Mama będąca pielęgniarka stwierdziła ze wyglada jej to na atak padaczki, kotka zagryzala bardzo szybko ząbki przy czym zatopiła głęboko zęby. Niestety było to już po godzinie 19:00 i gabinet do, którego chodzę był zamknięty, wiec musiałam się wybrać do innego. Tam niestety dojechałam na 5 min przed zamknięciem i trafiłam na przeokropne zmierzłe panie, odebrały kotkę na 30 min. Oddały kotkę z wenflonem, podały comfortan, cerenia oraz melovem, mogłam źle odczytać, poinformowały doktora z pogotowia weterynaryjnego czynnego w nocy o zdarzeniu, podejrzewając nadwichniecie lędźwiowo-krzyżowe dokumentując to RTG. Kotka spędziła noc w inkubatorze. Została odebrana o 6:30, podane zostało meloksikam, metadan oraz maropitant, również comfortan oraz ringeri solutie lactatelz. Doktor na pogotowiu zauważył na rtg wypełniony masami jałowymi przewód pokarmowy, kotka miała problem z wypróżnieniem się i oddaniem moczu, została wykonana lewatywa. Zasygnalizował niedowład kończyn miednicznych. Kotka przez noc mocno podgryzla wenflon, wiec doktor go zakleił nie papierowym plastrem oraz zabandażował taka taśma z klejem. Po odebraniu kotki po nocy w inkubatorze miałam jechać na kontrole do miejsca z dnia poprzedniego, jednak uda mi się dobić do gabinetu prowadzącego. Pani stwierdziła niedowład przednich lapek, szczerze tak właśnie jest.. podała Bupaq, nutrbound oraz dexa-ject. Dała również bupaq na 3 razy, wieczór-rano-wieczór do kolejnej wizyty. Zalecono nam ograniczenie ruchu kotki, do wizyty w poniedziałek się udało nawet bardzo, poza wieczorem w niedziele gdzie próbowała już mocno buszować. W poniedziałek na wizycie Pani Doktor udało się przejrzeć RTG i stwierdzony został brak urazu. Podany został ponownie Bupaq oraz Depo-Medrone. Kotka ma zachowane czucie we wszystkich łapkach. Pani podczas dzisiejszej wizyty zdjęła wenflon, który był bardzo mocno przyklejony plastrem przez Doktora na nocnej wizycie. Czy możliwe, ze wbicie wenflona powoduje jakaś dyskoordynacje kotki? Ma problem z koordynacja, jeśli chodzi o przednie łapki. Chwieje się i wywraca do przodu. Staram się ja trzymać w transporterze, żeby póki co niczego nie nadwyrężyła mocniej, jednak ciężko takiego małego kotka co jest tak radosny i świadomy ciagle trzymać w zamknięciu, bo serce się łamie. Zauważyłam również dzisiaj, że bardzo szybko oddycha. 50 oddechów na minutę przy jednym pomiarze. Zostałam umówiona na wizytę na środę, jednak dziś Pani Doktor mnie wystraszyła mówiąc ze możliwe ze będzie potrzebny rezonans magnetyczny i jeśli coś na nim w ogóle wyjdzie to dalej będziemy myśleć czy jesteśmy w ogóle w stanie coś z tym zrobić w Polsce. Dodam, że Pani podczas kontroli, po nocnej wizycie, w moim dość zaufanym gabinecie stwierdziła, ze ciężko po comfortanie stwierdzić rzeczywisty stan kotki. Szczerze nie wiem co robić… czy jest nadzieja, że kotce wróci pełna koordynacja ruchowa? OdpowiedźCytat Opublikowany : 08/11/2021 22:53 Opublikowany przez: @Ania Witam, kotka ma około roku (została przygarnięta). Ponad 4 miesiące temu (pod koniec czerwca) zaczęła utykać na przednią prawą łapkę. Początkowo otrzymała na kilka dni leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, nie wypuszczałam jej na dwór przez prawie miesiąc. Zrobiło się troszkę lepiej. Później znowu zaczęła mocniej kuleć, a nawet skakać na 3 łapach. Udałam się do drugiej lecznicy (w połowie sierpnia). Tam zrobiono RTG, który nie wykazał żadnych zmian. Doktor dokładnie obejrzał łapkę i stwierdził, że może to efekt ugryzienia po bójce z innym kotem. Znowu przez kilka dni kazano podawać leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Po około tygodniu zrobił się jednak ropień na tej łapce, więc w lecznicy został on nakuty i opróżniony, podano antybiotyk przez 6-7 dni. Zrobiła się znaczna poprawa. Kotka właściwie przestała kuleć, unosiła tylko lekko, pulsacyjnie łapkę w górę podczas siedzenia lub stania. Jednak po około 2 tygodniach znowu zrobił się kolejny ropień, który sam pękł. Znowu podano antybiotyk ( z innej grupy) na taką samą ilość dni. I znowu zrobiło się dużo lepiej, ale do czasu. Pojawił się po około 10-14 dniach kolejny (trzeci) ropień na tej samej łapce, ale po drugiej stronie, który po 1 dobie sam pękł. Został podany kolejny antybiotyk (jeszcze z innej grupy), tym razem na dłużej - 10 dni. Już po 2-3 dniach kotka zaczęła się bardzo dobrze czuć. Praktycznie nie widać było oznak kulawizny, nawet nie podnosiła łapki podczas siedzenia. Trwało to max. 10 dni po ostatniej dawce leku. I znowu to samo - zaczęła kuleć, a nawet skakać na 3 łapkach. Udałam się do kolejnej (trzeciej już) lecznicy i znowu RTG, który oczywiście nic nie wykazał. Kolejny raz otrzymała lek przeciwbólowy i przeciwzapalny - Loxicom. Nastąpiła poprawa, ale nieznaczna. Po 4-5 dniach znowu skakała na 3 łapach i chyba ją strasznie ta łapka bolała, bo nie dawała się nawet głaskać przez 2 dni i głośno jęczała. Pani doktor kazała przerwać podawanie leku. W tym czasie załatwiała się i jadła praktycznie normalnie. Po tych kilku dniach złego samopoczucia kazano wznowić podawanie leku, ale dzisiaj znowu widać, że łapka ją bardziej boli, bo dużo mocniej kuleje, jest smutna i leży. Nie wiem, czy to samopoczucie nie jest przypadkiem jakimś efektem ubocznym tego leku, który tak naprawdę niezbyt wiele jej pomaga. Kazano nam podawać ten lek 3-4 tygodnie, ale martwię się, żeby nie uszkodził jej innych narządów. Jest to takie leczenie troszkę w ciemno, bo nikt nie wie do końca, jaki uraz powoduje ten ból łapki. Proszę o pomoc i radę, co można dla tej biednej kotki jeszcze zrobić. Nie mogę patrzeć, jak tak długo cierpi. Z góry bardzo dziękuję! Dzień ropnie podskórne faktycznie mogą być wynikiem pogryzienia przez innego kota. Przy nawracającym problemie, najrozsądniej jest wykonać posiew z antybiogramem, aby wdrożyć skuteczne leczenie. Niestety, w przypadku ropnego zapalenia skóry i podskórza, antybiotykoterapia może trwać nawet 3 tygodnie. W tym czasie należy uniemożliwić kotu wylizywanie zranionej okolicy, pupilka powinna stale chodzić w kołnierzu ochronnym. Należy też zachować szczególną higienę i czystość miejsca zranienia, rana powinna być ogolona oraz 2-3 razy dziennie myta i dezynfekowana. Warto też stosować preparaty hydrożelowe, które zapewniają odpowiednie nawilżenie gojącym się tkankom. Co do bolesności, warto udać się na konsultację do ortopedy, aby obejrzał on wykonane zdjęcia RTG i zbadał pupilkę. Czasami zmiany w obrębie stawu lub kości są bardzo delikatnie i subtelnie wyrażone – a mogą powodować znaczą bolesność i duży dyskomfort pupilki. Do czasu ustalenia źródła bólu i przyczyny złego samopoczucia, należy uniemożliwić kotu wychodzenie na zewnątrz, a także wskakiwanie na wyżej położone płaszczyzny. Loxicom należy do grupy niesterydowych leków przeciwzapalnych. Przy dłuższym jego stosowaniu warto wykonać badanie krwi, aby upewnić się, czy nerki pacjentki nie są zanadto obciążone. Należy też rozważyć podawanie leków, które działają osłonowo na przewód pokarmowy (na bazie sukralfatu).Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 11/11/2021 19:04 Opublikowany przez: @Julia 3 tygodnie temu postanowiłam przygarnąć 10tygodniowa kotkę, mając w domu już dwa kotki, jeden ma 14 lat, drugi 6. Dodatkowo posiadam 5 letnia suczkę husky. Z początku koty totalnie nie akceptowały, zaś pies zachowywał się bardzo opiekuńczo. Jednak do sedna. W zeszły piątek, kiedy zauwazylam już akceptację ze strony kocurów, niestety doszło do starcia pomiędzy 13 tygodniowa kotka. Ta podeszła do miski z woda obok, której była miseczka z podzielona parówka. Dokładnie nikt nie widział co się stało, było słychać warknięcie po którym z impetem wstałam i zauważyłam kotkę, która telepie się. Mama będąca pielęgniarka stwierdziła ze wyglada jej to na atak padaczki, kotka zagryzala bardzo szybko ząbki przy czym zatopiła głęboko zęby. Niestety było to już po godzinie 19:00 i gabinet do, którego chodzę był zamknięty, wiec musiałam się wybrać do innego. Tam niestety dojechałam na 5 min przed zamknięciem i trafiłam na przeokropne zmierzłe panie, odebrały kotkę na 30 min. Oddały kotkę z wenflonem, podały comfortan, cerenia oraz melovem, mogłam źle odczytać, poinformowały doktora z pogotowia weterynaryjnego czynnego w nocy o zdarzeniu, podejrzewając nadwichniecie lędźwiowo-krzyżowe dokumentując to RTG. Kotka spędziła noc w inkubatorze. Została odebrana o 6:30, podane zostało meloksikam, metadan oraz maropitant, również comfortan oraz ringeri solutie lactatelz. Doktor na pogotowiu zauważył na rtg wypełniony masami jałowymi przewód pokarmowy, kotka miała problem z wypróżnieniem się i oddaniem moczu, została wykonana lewatywa. Zasygnalizował niedowład kończyn miednicznych. Kotka przez noc mocno podgryzla wenflon, wiec doktor go zakleił nie papierowym plastrem oraz zabandażował taka taśma z klejem. Po odebraniu kotki po nocy w inkubatorze miałam jechać na kontrole do miejsca z dnia poprzedniego, jednak uda mi się dobić do gabinetu prowadzącego. Pani stwierdziła niedowład przednich lapek, szczerze tak właśnie jest.. podała Bupaq, nutrbound oraz dexa-ject. Dała również bupaq na 3 razy, wieczór-rano-wieczór do kolejnej wizyty. Zalecono nam ograniczenie ruchu kotki, do wizyty w poniedziałek się udało nawet bardzo, poza wieczorem w niedziele gdzie próbowała już mocno buszować. W poniedziałek na wizycie Pani Doktor udało się przejrzeć RTG i stwierdzony został brak urazu. Podany został ponownie Bupaq oraz Depo-Medrone. Kotka ma zachowane czucie we wszystkich łapkach. Pani podczas dzisiejszej wizyty zdjęła wenflon, który był bardzo mocno przyklejony plastrem przez Doktora na nocnej wizycie. Czy możliwe, ze wbicie wenflona powoduje jakaś dyskoordynacje kotki? Ma problem z koordynacja, jeśli chodzi o przednie łapki. Chwieje się i wywraca do przodu. Staram się ja trzymać w transporterze, żeby póki co niczego nie nadwyrężyła mocniej, jednak ciężko takiego małego kotka co jest tak radosny i świadomy ciagle trzymać w zamknięciu, bo serce się łamie. Zauważyłam również dzisiaj, że bardzo szybko oddycha. 50 oddechów na minutę przy jednym pomiarze. Zostałam umówiona na wizytę na środę, jednak dziś Pani Doktor mnie wystraszyła mówiąc ze możliwe ze będzie potrzebny rezonans magnetyczny i jeśli coś na nim w ogóle wyjdzie to dalej będziemy myśleć czy jesteśmy w ogóle w stanie coś z tym zrobić w Polsce. Dodam, że Pani podczas kontroli, po nocnej wizycie, w moim dość zaufanym gabinecie stwierdziła, ze ciężko po comfortanie stwierdzić rzeczywisty stan kotki. Szczerze nie wiem co robić… czy jest nadzieja, że kotce wróci pełna koordynacja ruchowa? Dzień przedstawionym przez Panią filmiku widać problem z koordynacją całego ciała kotki, a nie tylko przednich kończyn. Kotka nie jest w stanie utrzymać głowy w jednej pozycji, chwieje się i zatacza. Jak sama Pani zaznaczyła, tak naprawdę nie do końca wiadomo, co się stało. Nie każdy uraz jest widoczny na zdjęciu RTG – stłuczenie i wstrząs mózgu nie może być w ten sposób zdiagnozowany, tak samo jak uraz w obrębie wyższych partii kręgosłupa, czy drobny wylew. Zdecydowanie zgadzam się z lekarzem, który badał koteczkę, że do pełnej diagnozy może być konieczne wykonanie rezonansu magnetycznego – ta metoda pozwoli w pełni ocenić, jakie zmiany zaszły w ciele pacjentki oraz czy ten stan da się unormować odpowiednio dobranymi lekami. Do tego czasu jak najbardziej wskazane jest kontynuowanie zastosowanego leczenia, czyli zabezpieczenie przeciwbólowe, przeciwobrzękowe, oraz znaczne ograniczenie ruchu, aby nie pogłębiać obecnych urazów. Nie sądzę, aby wenflon, nawet założony ciasno, spowodował taki obraz kliniczny – młode zwierzęta mają zazwyczaj małą tolerancje na tego typu dojścia, zatem zrozumiałe jest, że koteczka próbowała się tego pozbyć. Comfortan jest lekiem o silnym działaniu przeciwbólowym, jednak nie występują po nim takie objawy, jakie widoczne są na przedstawionym przez Panią filmiku, nie sądzę, aby użycie tego preparatu spowodowało niedowład kończyn i zaburzenia Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 14/11/2021 13:58 Dzień dobry, mój prawie 16-letni kot od ponad tygodnia kuleje. Wcześniej widziałam już od jakiegoś czasu, że przednie łapki wyginają się mocno do tyłu kiedy siedzi. Nagle zaczął kuleć, podnosić łapkę i tydzień temu byliśmy u ortopedy. Doktor bo badaniu palpacyjnym stwierdził, że urazów mechanicznych nie ma. Jest to kwestia wieku i nadwagi. Niejako łapki są przeciążone i tak to wygląda. Dostał zastrzyk, który ma działać przez miesiąc (i którego nazwy teraz niestety nie podam). Tylko, że po tygodniu od zastrzyku widzę, że jeszcze bardziej kuleje. Ograniczył chodzenie, ale nadal wskakuje sam na stół czy łóżko, tak jakby akurat to go nie bolało. Filmik jest jeszcze sprzed wizyty. Dlatego może ktoś tu zasugeruje co można zrobić. Chcę mu ulżyć. Zalecono go odchudzić, ale wiadomo, że to będzie proces. Dodam, że ma stwierdzone zwyrodnienie kręgosłupa, tzw. koński ogon. Od zeszłego rok przyjmuje też leki na tarczycę. Wiem, że pewnie nie ma to związku, ale tak ogólnie przedstawiam stan jego zdrowia. Waży teraz 5 kg, potrafił ważyć 6,3. Jeśli za tydzień się nie poprawi, to znowu mamy stawić się u ortopedy. Dziękuję za wszelką radę. OdpowiedźCytat Opublikowany : 03/03/2022 21:18 Opublikowany przez: @Monika Dzień dobry, mój prawie 16-letni kot od ponad tygodnia kuleje. Wcześniej widziałam już od jakiegoś czasu, że przednie łapki wyginają się mocno do tyłu kiedy siedzi. Nagle zaczął kuleć, podnosić łapkę i tydzień temu byliśmy u ortopedy. Doktor bo badaniu palpacyjnym stwierdził, że urazów mechanicznych nie ma. Jest to kwestia wieku i nadwagi. Niejako łapki są przeciążone i tak to wygląda. Dostał zastrzyk, który ma działać przez miesiąc (i którego nazwy teraz niestety nie podam). Tylko, że po tygodniu od zastrzyku widzę, że jeszcze bardziej kuleje. Ograniczył chodzenie, ale nadal wskakuje sam na stół czy łóżko, tak jakby akurat to go nie bolało. Filmik jest jeszcze sprzed wizyty. Dlatego może ktoś tu zasugeruje co można zrobić. Chcę mu ulżyć. Zalecono go odchudzić, ale wiadomo, że to będzie proces. Dodam, że ma stwierdzone zwyrodnienie kręgosłupa, tzw. koński ogon. Od zeszłego rok przyjmuje też leki na tarczycę. Wiem, że pewnie nie ma to związku, ale tak ogólnie przedstawiam stan jego zdrowia. Waży teraz 5 kg, potrafił ważyć 6,3. Jeśli za tydzień się nie poprawi, to znowu mamy stawić się u ortopedy. Dziękuję za wszelką radę. Dzień wszystkim – 16 lat to piękny wiek. Niestety, pacjenci w podeszłym wieku są częściej narażeni na urazy i zwyrodnienia w obrębie stawów. Nadwaga znacząco się do tego przyczynia. Na przedstawionym przez Panią filmiku widać dużą kulawiznę, kot zdecydowanie niechętnie obciąża kończynę, a w spoczynku podnosi ją do góry. Wspomniała Pani o zwyrodnieniu kręgosłupa. Myślę, że rozsądnie będzie wykonać RTG odcinka szyjnego i piersiowego, aby wykluczyć dalsze postępowanie zwyrodnień. Oprócz tego warto przyjrzeć się pozostałym aspektom zdrowotnym Pani pupila – kulawizna może być wierzchołkiem góry lodowej. Należy sprawdzić, czy kot nie cierpi z powodu problemów stomatologicznych, czy nie ma niewydolności nerek, wątroby, czy sytuacja z tarczycą aby na pewno jest stabilna. Jeśli okazałoby się, że kot jest zdrowy, a w kręgosłupie nie byłoby żadnych widocznych zmian, warto spytać lekarza o możliwość podawania leków przeciwzapalnych – może pupil nadwyrężył sobie tkanki miękkie, naciągnął nadmiernie jeden z mięśni, lub ścięgno – takie urazy są dość trudne do wychwycenia, a po lekach przeciwzapalnych sytuacja powinna się Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii. OdpowiedźCytat Opublikowany : 08/03/2022 06:32 Witam czytam i widzę że moje kotki (3)mają takie same objawy ,co jest lepiej to za chwilę znowu gorzej. Lekarze dopatrywali się różnych chorób, aż w końcu okazało się że koty mają idealnie kości,bo źle je karmiła,samym mięsem ,zmiana karmy ,leki ,suplementy i myślę że będzie dobrze. Może Pani kotek ma to samo. OdpowiedźCytat Opublikowany : 21/03/2022 10:48 Spis treści zwiń 1 Czy psy mogą być wychowywane na kocie: Wspólne życie psa i kota 1.1 Istnieje nadzieja: psi i koty, którzy zaczęli się lubić 1.1.1 Wskazówki dla wprowadzenia kota do domu, gdzie już mieszka pies 1.1.1.1 1. Przygotuj dom 1.1.1.2 2. Pozwól na zapoznanie przed wprowadzeniem kota do domu 1.1.1.3 3. Wprowadź nowego domownika przy użyciu kozy 1.1.1.4 Koty z natury są bardzo nieufne i ostrożne w kontaktach z człowiekiem. Potrafią być również obrażalskie, dlatego wystarczy jakiś drobiazg, aby relacje z mruczkiem uległy poluzowaniu. Właściciele, szczególnie niedoświadczeni, często nie zdają sobie sprawy z tego, jak łatwo jest nadszarpnąć kocie zaufanie. Oto przykłady sytuacji, w których kot z pewnością się na Ciebie obrazi. Gdy zostawisz go samego na kilka dni Wiele kotów jest na to wyczulonych, dlatego nie należy z góry zakładać, że obecność właściciela jest mruczkowi obojętna – byle miska była pełna. Jeśli musisz zostawić kota samego na kilka dni, to licz się z tym, że po powrocie wcale nie będzie skakać z radości na Twój widok, a wręcz może Cię unikać, manifestując w ten sposób swoją urażoną dumę. Gdy oddasz go pod opiekę kogoś obcego Myślisz, że rozwiązaniem jest powierzenie kota pod opiekę znajomym czy rodzinie? Nic bardziej mylnego. To również może się mruczkowi nie spodobać i stanowić pretekst do śmiertelnego obrażenia się na właściciela. Zwłaszcza, jeśli kot nie zna swoich opiekunów, a tym bardziej nie lubi ich dzieci… Gdy przeprowadzisz remont Koty generalnie nie lubią zmian, zwłaszcza rewolucyjnych. Powodem do obrażenia się na właściciela może być zwykła zmiana lokalizacji miseczki z jedzeniem, a co dopiero mówić o kapitalnym remoncie mieszkania czy domu. Nie dość, że kot będzie przez wiele tygodni żyć w hałasie, to jeszcze będzie musiał na nowo poznać swoje środowisko, co z pewnością mu się nie spodoba. Gdy zaniedbasz codzienne rytuały Każdy kot lubi rutynę, dlatego zmiana porządku dnia czy zrezygnowanie z rzeczy, które do tej pory były dla niego oczywiste, może być pretekstem do obrażenia się na właściciela. Przykładowo: kot jak co dzień przychodzi do Ciebie na obowiązkową porcję miziania, ale Ty go odganiasz, bo przyniosłeś pracę z biura do domu? Licz się z konsekwencjami w postaci ostentacyjnego unikania Ciebie i pozostałych domowników.
Ikea posiada wiele modeli z pokryciem z ekoskóry w kilku kolorach, dzięki czemu łatwiej dopasować wyposażenie do wystroju naszego mieszkania. Do takich sof zaliczają się modele z naszej oferty: Vallentuna, Kivik, Landskrona, Grönlid, Lidhult czy Vimle - mówi Blanka Gniewkowska z Ikea. Masz problem ze swoim zwierzakiem?
fot. Adobe Stock, JackF Kochaliśmy się i zawsze wiedzieliśmy, że poza miłością ważny jest szacunek i przestrzeń, którą trzeba zostawić drugiemu. Po dwóch latach zdecydowaliśmy się wynająć razem małe mieszkanie. Potem było drugie, nieco większe. Kiedy Jasiek dostał pracę, pomyśleliśmy o kredycie Jego firma miała program pomocy finansowej dla młodych pracowników, i wtedy już poważnie myśleliśmy o dzieciach. Dwójka to był nasz plan minimum. Oboje chcieliśmy, żeby nasze dzieci miały młodych rodziców. Uważaliśmy, że tak jest lepiej i nie chcieliśmy czekać. Zresztą nasi rodzice z tego akurat bardzo się ucieszyli. Mój ojciec był rozczarowany upartą bezdzietnością mojego starszego brata i zachwycił się myślą, że wreszcie zostanie dziadkiem. – Za kilka miesięcy, jak już będziecie po ślubie, przepiszę na was ten kawałek ziemi nad rzeką, razem z domem po dziadku. Wiem, że macie ładne mieszkanie w mieście, ale dziecko nie może się chować w domach z betonu. Trzeba je zabierać na świeże powietrze. Będziecie mieli własny kąt na wakacje, nad wodą, swoje drzewa w sadzie, jabłka, śliwki, ogródek. Raj dla dzieciaka, nie to, co te miejskie smrody. Propozycja taty była całkiem miła. Oboje z Jankiem pochodziliśmy ze wsi i choć pracowaliśmy w dużym mieście, nie zamierzaliśmy ukrywać przed dziećmi, skąd się wywodzimy. Chcieliśmy, żeby wiedziały, jak wygląda krowa i kura, skąd się biorą jajka i mleko. Drewniany dom po dziadku naprawdę był świetnym miejscem na spędzenie weekendu czy wakacji. Nie wiem, dlaczego nie zwróciłam wtedy uwagi na słowa ojca o ślubie, a jeżeli nawet zwróciłam, to je zignorowałam. Nie zamierzaliśmy brać ślubu. Ani za kilka miesięcy, ani nigdy Oboje uważaliśmy, że wiąże nas miłość, odpowiedzialność za dzieci, które zamierzamy mieć, i obietnica, którą daliśmy sobie w cztery oczy. Uroczystość w urzędzie stanu cywilnego albo kościele nie była nam do niczego potrzebna. Były też dodatkowe powody. Ja pamiętałam pierwszy ślub mojego starszego brata i jego wesele. Rodzice zaciągnęli długi, żeby pokazać się przed rodziną i sąsiadami, spłacali je potem latami. Brat jechał do kościoła limuzyną, a kościół tonął w kwiatach. Wesele na dwieście osób było w restauracji i grała najlepsza orkiestra w okolicy. A godzinę po północy i tak większość gości ledwo się trzymała na nogach i kamerzysta musiał wyłączyć kamerę. Co gorsza, rok później małżeństwo brata okazało się nieporozumieniem, a sprawa rozwodowa trwała dwa lata. Potem szybko ożenił się drugi raz. Jasiek miał inny powód. Jego rodzice byli bardzo wierzący, a brat ojca był nawet księdzem. Przez pewnego wikarego, przeniesionego z dużego miasta, nie były to wspomnienia, do których mój mąż chętnie wracał. Na szczęście nic strasznego się nie stało, ale od kiedy Jasiek opuścił dom rodzinny, wierzył na swój własny sposób, bez pośrednictwa Kościoła. Niestety, jego rodzice nie dopuszczali myśli, żeby któreś z ich dzieci mogło wziąć jedynie ślub cywilny. Kiedy byłam w 3 miesiącu ciąży, zdecydowaliśmy się powiedzieć o tym rodzicom Jaśka Radosną nowinę oznajmiliśmy podczas obiadu w ogrodzie, ale reakcja nie była taka, jakiej się spodziewałam. – Jak zaraz dacie na zapowiedzi, niczego widać nie będzie. Przecież mieszkacie w mieście, to kto się miesięcy doliczy? Ważne, żeby teraz szybko zaklepać termin. Jakby w twojej parafii był tłok, to załatwimy u nas. W końcu mamy księdza w rodzinie… – mrugnął do nas. Już chciałam wspomnieć, że ślubu nie będzie, ale Jasiek nie pozwolił mi się odezwać. Zmienił temat, a potem szepnął, że sam to załatwi. Następnego dnia wsadził mnie we wcześniejszy pociąg do domu, mówiąc, że przyjedzie następnym. Przyjechał z trochę dziwnym wyrazem twarzy. – No to masz teściów z głowy – mruknął. – Raz na zawsze – dodał po chwili, widząc moją minę. – Nie chcą znać syna, który zamierza żyć bez ślubu z matką swego dziecka, czyli ich zdaniem w grzechu. Jakbym się jednak na ten ślub nawrócił, to mi wybaczą, ale ja nie zamierzam, więc nasze dziecko będzie miało tylko jednych dziadków, czyli twoich rodziców. Nie, nie namawiaj mnie na żadne negocjacje. Od początku wiedziałem, że tak będzie, ale chciałem, żeby cię poznali. Skoro wolą rytuały od wnuków, ich wybór… Gdyby moi rodzice tak się zachowali, zareagowałabym tak samo. Zresztą była najwyższa pora, żeby powiadomić ich o naszej decyzji. Mama już pytała o listę gości. Chyba byli gotowi kolejny raz zastawić ostatnie talerze, żeby tylko wyprawić córce wesele. Zapowiedziałam, że wpadniemy z Jasiem i kilka dni później jedliśmy wspaniały placek truskawkowy. Jasiek poprosił o dokładkę, a ja nabrałam powietrza, żeby zacząć negocjacje. – Słuchajcie, chcemy wam powiedzieć, że nie musicie się troszczyć o wesele, przyjęcie i tak dalej. Myśmy się już pobrali i żadnej uroczystości nie potrzebujemy. – Byliście już w urzędzie? – mój ojciec niczego nie zrozumiał. – No, jasne, jasne, to tylko formalność, nie trzeba zapraszać jak do kościoła. Jeżeli nie chcecie dużego wesela, zorganizujemy tylko obiad dla najbliższej rodziny, góra dwadzieścia osób. Prosto z kościoła pojedziemy do restauracji, zarezerwujemy małą salę. Szczerze mówiąc, też uważam, że te weselne obrzędy to przeżytek. Po co komu oczepiny, skoro teraz żadna dziewczyna nie chce pierwsza tego welonu złapać, bo się najpierw wybiera na studia. Ale termin u księdza trzeba zaklepać, ponieważ potem będzie trudno o dobrą datę… – Tato, nie zrozumiałeś – powtórzyłam z naciskiem. – My nie chcemy ani wesela, ani ślubu. Kochamy się, przysięgliśmy sobie, że zawsze będziemy razem, i to nam wystarczy. Jeżeli zechcecie zaprosić rodzinę z okazji narodzin naszego dziecka, będzie nam bardzo miło. Ale na żadne zapowiedzi nie będziemy dawać. Ojca zamurowało, a mama zrozumiała sytuację po swojemu. – Jeżeli pan Janek jest niewierzący, może być ślub jednostronny, też w kościele. Byłam kiedyś na takiej uroczystości i pan młody po prostu mówił trochę co innego, ale też bardzo ładnie to wyglądało. A może ty też nie chcesz kościelnego? – domyśliła się w końcu mama. – W sumie to jest prywatna sprawa sumienia. Jeżeli wybieracie tylko cywilny, trudno. Może tylko szkoda, żeście nas nie zawiadomili. Przynajmniej byśmy wam życzenia złożyli i wypili szampana… Spojrzałam na Janka, który chyba już nie wiedział, czy jest rozbawiony, czy raczej przerażony. Trzeba było to nieporozumienie natychmiast wyjaśnić do końca. – Nie, mamo. Nie o to chodzi… – zaczęłam. – Nie chcemy w ogóle żadnego ślubu. Jest nam dobrze, tak jak teraz… – To znaczy jak? – ojciec zrobił się cały czerwony na twarzy i przypomniałam sobie, że ma problemy z nadciśnieniem. – Bo na razie jest nijak. Co to w ogóle ma być? Chcecie żyć na kocią łapę? Na kartę rowerową?! A może wędkarską? – W konkubinacie, związku partnerskim… – próbowałam użyć fachowego określenia, ale z ojcem nie dało się już normalnie rozmawiać. Awantura trwała jeszcze z pół godziny a potem wyszliśmy Ja płakałam, a Jasiek próbował mnie uspokoić. – Jeżeli chcesz, jestem gotów odbębnić te formalności… – zaproponował. Nie chciałam. Byliśmy dwojgiem dorosłych ludzi i mieliśmy prawo do decydowania o własnym życiu. To nie znaczy, że nie podjęłam kolejnych prób. Pięć, może sześć razy starałam się podjąć rozmowę, ale po dwóch latach dałam spokój. Rodzice praktycznie zerwali z nami kontakty. Opatrzność zesłała moim rodzicom anioła w postaci siostry Zuzanny Tymczasem Zuzia, nasza córka, rosła jak na drożdżach, a ja wkrótce znów zaszłam w ciążę. Mieliśmy swoje sprawy i wystarczająco ciekawe życie rodzinne. Oczywiście, że było mi bardzo przykro. Zawsze kochałam rodziców, a moje dzieci miały teraz wychowywać się bez dziadków, nie znając naszych rodzinnych miejscowości, domów naszego dzieciństwa, tej rzeki i tego sadu nad rzeką. Gdybyśmy jednak ulegli, odebralibyśmy sobie coś jeszcze ważniejszego. To cudowne poczucie, że jesteśmy razem, ponieważ się kochamy, a nie dlatego, że coś dawno temu podpisaliśmy. Mijały kolejne lata. Nasze dzieci Zuzia i Mikołaj poszły do szkół, a potem ją skończyły. Chwilę potem była już matura. Przez te lata nie widywaliśmy rodziców, ani Jasia, ani moich. Owszem, czasem docierały do nas jakieś wiadomości, niektóre smutne. Dlatego, szesnaście lat po narodzinach Zuzi, byliśmy na pogrzebie ojca Janka. Tylko w kościele i na cmentarzu, ponieważ nikt nawet nie zaprosił nas do domu. Z kolei mój brat co jakiś czas przekazywał mi wiadomości od moich rodziców. Dzięki temu wiedziałam, kiedy mama zwichnęła obojczyk, a ojciec procesował się z kuzynem o działkę, a kiedy wichura zerwała im dach, przekazaliśmy im pieniądze, ale przez brata, tak żeby nie wiedzieli, że to od nas. Nasze dzieci miały zupełnie inne zainteresowania niż my. Mikołaj chciał być strażakiem, a Zuzia, która w dzieciństwie opiekowała się lalkami, jako dorosła osoba skończyła pielęgniarstwo. Poza stażem w szpitalu, pracowała jako wolontariuszka w hospicjum i w fundacji pomagającej niepełnosprawnym. Uważaliśmy, że daje z siebie czasem za dużo, kosztem prywatnego życia, zwłaszcza że szpital wojewódzki był ponurym i przygnębiającym miejscem z wiecznie zatłoczoną izbą przyjęć, przemęczonymi lekarzami i wiecznymi kolejkami na korytarzach. Wiadomość o udarze, którego dostał mój ojciec, dotarła do mnie z kilkudniowym opóźnieniem. Tata pracował w ogródku. Jakimś cudem doszedł do domu i tam dopiero się przewrócił. Przerażona mama, zamiast wezwać pogotowie, uznała, że będzie szybciej, jak sama zawiezie tatę samochodem na izbę przyjęć. Tam oczywiście był tłum i nikt nie miał czasu dla starszych ludzi, przerażonych i skulonych w kącie korytarza… Mijały minuty, wciąż były pilniejsze przypadki, a stan ojca błyskawicznie się pogarszał. I pewnie doszłoby do tragedii, gdyby nie młoda pielęgniarka, która zainteresowała się ojcem, wypytała, co się dzieje, rozpoznała udar i natychmiast zorganizowała wózek. Sama zawiozła ojca do lekarza dyżurnego, krzycząc, że jeśli natychmiast się nim nie zajmie, będzie za późno na ratunek. Starszy doktor był zły, że pielęgniarka się wymądrza, ale jej posłuchał. Diagnoza pielęgniarki okazała się trafna, a interwencja nastąpiła dosłownie w ostatniej chwili. Ojca czekała długa rehabilitacja, ale jego życiu już nic nie zagrażało. Młoda pielęgniarka przez wiele dni przychodziła na salę, gdzie przebywał ojciec, dopytywała o samopoczucie, cierpliwie tłumaczyła mojej mamie, co powinni robić w domu, żeby mąż szybciej wrócił do sprawności. Oboje byli bardzo wdzięczni i uważali, że opatrzność zesłała im anioła w postaci cudownej siostry Zuzanny. Tak. Podejrzewam, że już dawno się domyśliliście. Tą czujną pielęgniarką była nasza córka. Dziadków widziała tylko na zdjęciach z mojego dzieciństwa, młodszych o jakieś trzydzieści lat, więc oczywiście nie mogła ich rozpoznać. A to, że na szpitalnej karcie było takie samo nazwisko jak moje? To akurat jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce, dlatego swego czasu zadbaliśmy, żeby dzieci nosiły nazwisko Janka. A jednak… Być może jakiś niezrozumiały instynkt, jakiś szósty zmysł, sprawił, że na zatłoczonej izbie przyjęć Zuzia zwróciła uwagę właśnie na tego starszego pana i jego żonę. Zawiadomiona przez brata, kilka dni po tym, jak tata wylądował w szpitalu, zdecydowałam się do niego pojechać. Zdenerwowana znalazłam właściwą salę. Jak się spodziewałam, była tam mama, która nie odchodziła praktycznie od łóżka taty. Nie mam pojęcia, jak potoczyłoby się to spotkanie po latach, gdyby nie to, że dosłownie chwilę potem do sali wmaszerowała moja córka, a twarz mamy natychmiast pojaśniała w uśmiechu. – To nasza kochana pani Zuzanna… – szepnęła z przejęciem. Następna godzina była trochę jak odcinek łzawego serialu Nie będę opisywać szczegółów, bo to sprawy osobiste… Ważne jest to, co dzieje się teraz, czyli dwa lata po tamtym zdarzeniu. Ojciec doszedł do siebie. Ma jedynie lekki niedowład w lewej nodze, ale poza tym funkcjonuje normalnie. Zrozumiał też swój błąd sprzed lat i zapragnął go naprawić. Razem z mamą robią wszystko, żeby nadgonić stracony czas bez wnuków. Zuzia i Mikołaj, choć przecież dorośli, są bardzo szczęśliwi, że jednak mają dziadków. Ja mam trochę wyrzutów sumienia, ponieważ myślę, że dawno temu może zbyt łatwo się poddałam. A przecież tych dziecięcych wakacji w sadzie nad rzeką nie da się już nijak odzyskać. Na szczęście ojciec przepisał dom i sad na Zuzannę, więc mam nadzieję, że któregoś roku tę głupią lukę w latach załata następne pokolenie. Czytaj także:Teść wystawił na stół wódkę. Byłem zgorszony, że planuje pić przy 3-latkuEdyta płacze, że rozwiodłam ją z mężem. A ja tylko zgodziłam się być jej świadkiem w sądzieByły mąż zabawiał się z kochanką, a ja wypruwałam sobie żyły, by utrzymać synów
Testy potwierdzające alergię na kocie alergeny to punktowe testy skórne lub oznaczane we krwi stężenie swoistych IgE. Testy są wspólne dla wszystkich ras i płci kotów, bo wszystkie koty produkują te same substancje uczulające, tylko w różnych ilościach i proporcjach. Należy też podkreślić, że wymienione testy mają charakter Zachowania niepożądane – co to takiego? Zachowaniem niepożądanym możemy nazwać każde działanie zwierzęcia (lub człowieka), które odbiega od naszych oczekiwań lub w jakiś sposób nam przeszkadza. Oznacza to, że dla każdego zachowanie niepożądane może oznaczać coś innego: w jednym przypadku będzie to drapanie kanapy, w innym wskakiwanie na stół, a jeszcze w kolejnym – nocna wokalizacja i kocie galopady w poprzek łóżka. Każdy ma przecież inną odporność. Pytanie brzmi jednak: czy każde zachowanie niepożądane jest zaburzeniem? Zdecydowanie nie. Dlaczego ten fakt jest istotny? Ponieważ według prawideł behawioralnych pracy podlegają przede wszystkim te zachowania, które noszą znamiona nieprawidłowości i to na nich należy się skupiać. Podam przykład: urynacja kota poza kuwetą w większości przypadków (ok. 93%) jest świadectwem jakiegoś problemu i dlatego bezwzględnie wymaga działań naprawczych. Nocna wokalizacja może być spowodowana na przykład zmianami o charakterze demencyjnym u zwierząt starszych, i wówczas kwalifikuje się do terapii, ale może być też wyrazem kociej ekscytacji w porze drapieżniczej aktywności, co już zaburzeniem nie jest. Z kolei drapanie mebli czy wskakiwanie na stół to zachowania w pełni normalne, należące do repertuaru kocich reakcji. Nie są to zatem zaburzenia, lecz zachowania prawidłowe gatunkowo, nietolerowane przez opiekuna. Elementy z tej grupy można próbować modelować w taki sposób, by nadać im bardziej akceptowalny przez człowieka kształt. Nie można jednak zabronić kotu drapania, bo byłoby to równoznaczne z zakazaniem mu bycia kotem. A to jest przecież niedopuszczalne. Podłoże zdrowotne To bardzo ważny element w pracy z dowolnym tematem dotyczącym zmiany zachowania u kotów. Jeśli nabieramy pewności, że niechciane zachowanie nosi znamiona zaburzenia, wówczas pierwsze kroki należy skierować do lecznicy weterynaryjnej, gdzie nasz pupil zostanie poddany wnikliwej diagnostyce. Dlaczego to takie istotne? Ponieważ u kotów aż 75% zmian w zachowaniu ma źródło w chorobie lub co najmniej zdrowotnym dyskomforcie. I tylko jego usunięcie może skutecznie pomóc w powrocie zwierzaka do normy. Ma to przede wszystkim zastosowanie przy wszelkiego rodzaju pozakuwetowych urynacjach bądź defekacjach, nadpobudliwości, zachowaniach agresywnych oraz podejrzeniu czynnika bólowego. Pozytywne metody pracy Bardzo ważne jest to, by zapamiętać, że w pracy z kotami (jak i z wszystkimi innymi zwierzętami) należy bazować na zasadzie pozytywnego wzmocnienia. Oznacza to, że zwierzę powinno być nagradzane za wszelkie przejawy zachowań pożądanych, podczas gdy zachowania, które chcemy eliminować, nie pociągają za sobą wymiernej gratyfikacji. Ta metoda, choć dość powolna, jest ogromnie skuteczna. Zwierzak zaczyna bowiem częściej prezentować te zachowania, które wiążą się z dodatkową przyjemnością, a rezygnuje z tych, które jego zdaniem są nieopłacalne. Inną metodą pracy jest modelowanie zachowań już istniejących. Mowa tu na przykład o sytuacji, w której kot drapie kanapę, a nam zupełnie to nie odpowiada. Aby przemodelować to zachowanie możemy, dostawić bezpośrednio do kanapy odpowiedni drapak i nagradzać kota za każdym razem, gdy go użyje (z czasem nagroda powinna przybrać charakter nieliniowy, czyli pojawiać się tylko co jakiś czas). W ten sposób nie staramy się wyeliminować kociego zachowania, lecz przebudowujemy je w kierunku, który jest przez nas zaakceptowany. Modyfikacje przestrzenne Choć pozornie wydaje się to mało istotne w kontekście pojawiania się u kotów zachowań niepożądanych, to jednak pragnę przypomnieć, że właściwa organizacja przestrzeni jest jednym z kluczowych elementów dobrego kociego samopoczucia. Błędy w tym zakresie, często nie wynikają ze złej woli opiekuna, lecz bardziej z niezrozumienia pewnych prawideł kociego świata. Nie zmienia to jednak faktu, że potrafią pociągać za sobą długofalowe efekty, wynikające po prostu z kociego niezadowolenia. Zatem wszelkie zachowania w naszym odczuciu niewłaściwe dobrze jest też przeanalizować pod kątem tego czy nie możemy (często niewielkim nakładem pracy) poprawić czegoś w kocim otoczeniu tak, by zwierzak nie odczuwał dyskomfortu. Nigdy nie zapomnę konsultacji w domu, gdzie kot bardzo niszczył elementy otoczenia, zapamiętale je drapiąc. Przyczyną okazał się… zużyty drapak, którego opiekunowie nie wymienili na nowy „bo kot go zniszczył”. To nie „zniszczenie”, tylko zużycie, które nastąpiło w wyniku realizacji potrzeby zwierzaka. Po wymienie drapaka na nowy problem pazurów wbijanych w tapicerkę magicznie ustąpił. Kot odzyskał swój zasób, więc nie musiał korzystać z rozwiązań zastępczych. Metoda blokowania To metoda bazująca na zakazach. Przykład: kot urynuje do łóżka, więc zamykamy sypialnię. Czy to rozwiąże problem? Absolutnie nie! Przyniesie jedynie chwilową poprawę, ponieważ behawioryzm mówi wyraźnie: blokowanie działa tak długo, jak długo jest prowadzone. Co więcej – zachowanie blokowanego zwierzęcia może ulec modyfikacji, przez co kot zmieni łóżko np. na kanapę w salonie lub dywanik w łazience (zresztą temat łazienkowych dywaników w kocich domach w ogóle jest trudny, ale to inna kwestia). Zatem zamiast blokować – spróbuj zrozumieć. Przeanalizuj kocie potrzeby, sprawdź czy są one w Waszym domu faktycznie realizowane, czy nie doszło do jakiejś zmiany, która spowodowała taką reakcję u zwierzaka, wyklucz przyczyny chorobowe. Często praca nad zachowaniem niepożądanym wymaga modyfikacji nie tylko w wyposażeniu domu, organizacji przestrzeni ale i np. w rytmie dnia opiekuna. Nie wolno bowiem zapominać, że koty są zwierzętami społecznymi, które mogą potrzebować naszego wsparcia w trudnych dla siebie chwilach. Awersja jest zakazana! Najważniejsza zasada w opiece nad zwierzętami brzmi: jakakolwiek forma działań awersyjnych nie ma prawa pojawić się w relacji opiekun – pupil. Mam tu na myśli zarówno takie oczywistości, jak fizyczne bicie czy karanie kota na przykład poprzez pryskanie go wodą, ale także metody bardziej subtelne, oparte na zapachu. Niestety w sklepach zoologicznych bez problemu można dostać tzw. odstraszacze, czyli płyny o nieprzyjemnym dla kota zapachu, które mają spowodować, że będzie się on trzymał z daleka od wybranych przez nas miejsc (takich jak choćby drapana kanapa lub obsikiwane łóżko). Z punktu widzenia zwierzęcych zachowań taki odstraszacz to nic innego jak połączenie blokowania z awersją. Jaki więc będzie efekt? Zazwyczaj jest to irytacja, która może przerodzić się w pogłębioną frustrację. Dodatkowo zastosowanie odstraszacza nie spowoduje, że problem zniknie, ponieważ w kocie nadal pozostanie niezrealizowana wewnętrzna potrzeba, która będzie szukała ujścia. I, co gorsza, może przez to dodatkowo przybierać na sile. Podsumowanie Z doświadczenia w pracy kociego behawiorysty wiem, że opiekunowie mają niejednokrotnie problem, by właściwie zaklasyfikować zachowanie swojego kota. Z tego też powodu serdecznie polecam, by zwracać się o pomoc do dyplomowanych specjalistów, którzy będą w stanie wiedzieć, które zachowania i w jakim zakresie mogą być modyfikowane bez szkody dla obu stron. Jednocześnie powinni też pomóc wskazać podłożę kocich reakcji, bo bez zrozumienia motywacji zwierzaka cała zastosowana praca może się okazać kompletnie nietrafiona. Na przykład wypijanie dużej ilości wody może być jednym z objawów cukrzycy. Naszym pupilem zdarza się również zbyt mało pić, co tłumaczy się ich pustynnym pochodzeniem. Niektóre futrzaki po prostu nie lubią pić z miski, wolą bezpośrednio z kranu lub z ubikacji.

Przez aktualizacja dnia 18:57 Od chwili narodzin aż do około piątego tygodnia życia kocięta nie potrafią same załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych. Całkowicie „obsługuje” je matka, pobudzając perystaltykę jelit maluchów poprzez lizanie ich po brzuszkach i okolicach odbytu. Między szóstym a dwunastym tygodniem życia kocięta uczą się od matki tego, gdzie powinny się załatwiać. Nauczone czystości kociaki nie brudzą swojego gniazda. Bardzo często nawet koty, które nigdy wcześniej nie korzystały z kuwety, lecz załatwiały się np. do piasku, instynktownie wiedzą, do czego służy kuweta wypełniona żwirkiem. Mimo to nie zawsze wszystko idzie tak łatwo. Zdarza się, że nowy kot nie chce załatwiać się do kuwety. Są też zwierzęta, które nagle zaczynają załatwiać swoje potrzeby w nowym, niepożądanym miejscu. Dlaczego tak się dzieje? Kot sika poza kuwetą: znaczenie moczem czy problem z czystością? Jeśli kot oddaje mocz lub kał poza kuwetą, najważniejsze jest zidentyfikowanie przyczyny takiego zachowania. Nigdy nie zrzucajmy tego na karb rzekomej „złośliwości” kota! Po pierwsze trzeba odróżnić załatwianie się w niewłaściwym miejscu od znakowania moczem (a czasem także i kałem). Pozostawiony w określonym miejscu mocz to element kociej komunikacji. Szczególną formą znakowania moczem jest tzw. strzykanie – kot unosi wówczas drgający ogon i gwałtownie tryska prostym, silnym strumieniem moczu na pionową powierzchnię. Zachowanie to obserwujemy przede wszystkim u niewykastrowanych kocurów, choć ta forma komunikacji bywa używana również przez kotki. Odróżnienie znakowania moczem przez kota od załatwiania potrzeb fizjologicznych w niewłaściwym miejscu jest bardzo proste. Po pierwsze, znakujący kot strzyka moczem, przyjmując postawę stojącą – w ten sposób nie załatwia potrzeb fizjologicznych. Po drugie, wybór miejsca do znakowania nie ma nic wspólnego z rodzajem podłoża. Kot nie potrzebuje do tego celu żwirku, ponieważ nie ma zamiaru zagrzebać moczu. I po trzecie – kot znakujący teren moczem korzysta zazwyczaj równolegle z kuwety. Problem znakowania moczem w zdecydowanej większości przypadków ustaje po zabiegu kastracji. Im wcześniej ten zabieg zostanie przeprowadzony, tym większe prawdopodobieństwo, że kot nie będzie znakował terenu moczem. Około 10% kocurów wykastrowanych i 5% wysterylizowanych kotek wciąż jednak znakuje teren po zabiegu. W przypadku kotów, które nawet po kastracji znaczą, jak również u kotów hodowlanych, zalecana jest terapia, która ograniczy chęć znakowania terenu przez kota. Jej podstawą jest określenie bodźców, które skłaniają kota do oznaczenia terenu moczem i ograniczenie ich oddziaływania. Jeżeli przyczyną jest stres, pomocna może okazać się feromonoterapia odpowiednikiem feromonu F3 (policzkowego). ©Pixabay Kot sika poza kuwetą – przyczyny medyczne Kot załatwia się nagle na łóżko? Jeśli zwierzę wykonuje wszystkie czynności towarzyszące załatwianiu potrzeby fizjologicznej, ale robi to poza kuwetą, zachowanie to może mieć podłoże medyczne. Choroby Weź pod uwagę zbadanie kota pod kątem konkretnych chorób – zwłaszcza jeśli do tej pory korzystał z kuwety. Jeżeli zwierzę podczas załatwiania swych potrzeb odczuwa ból, zaczyna kojarzyć go z kuwetą i unika jej. To częsty symptom takich schorzeń jak: syndrom urologiczny kotów (do jego objawów należy bolesne oddawanie moczu), zapalenie pęcherza moczowego u kota, choroby nerek, cukrzyca, zwyrodnienia stawów (ból związany jest z czynnością wchodzenia do kuwety). Chory kot może ponadto miauczeć podczas załatwiania się, a także odwiedzać kuwetę bez rezultatu. W przypadku stwierdzenia choroby, która wiąże się z obawą przed kuwetą, należy wdrożyć odpowiednie leczenie. Jeśli problemem są zwyrodnienia stawów, kot będzie potrzebował przede wszystkim kuwety dostosowanej do jego możliwości ruchowych. Powinna być to kuweta szeroka, z obniżonym rantem ułatwiającym wejście. Zarobaczenie Niektóre koty oddają kał w niewłaściwym miejscu z powodu zarobaczenia. Wyeliminowanie pasożytów wewnętrznych u kota rozwiąże wówczas problem. Starość Problemy z czystością mają często także koty stare. Niektóre z nich mogą nie zdążyć do kuwety na czas, nie trafić do niej ze względu na „zgubienie drogi” w przypadku rozmaitych zaburzeń geriatrycznych. Niektórzy seniorzy mogą także skojarzyć pewne powierzchnie w mieszkaniu z podłożem do zakopywania odchodów – chociażby dywany typu shaggy. Kot załatwia się poza kuwetą – inne przyczyny Oddawanie moczu lub kału poza kuwetę bardzo często ma związek z… samą kuwetą. Dlaczego kot nie załatwia się do kuwety? Oto możliwe przyczyny. Problemy z kocią kuwetą Zbyt mała kuweta, w której kot nie może wygodnie się obrócić. Brudna kuweta – kot będzie omijał źle umytą czy zbyt rzadko sprzątaną kuwetę. Pamiętaj, że z czasem plastik chłonie zapach moczu i kuweta sama z siebie zaczyna brzydko pachnieć. Należy ją wówczas wymienić na nową. Problemem może być także obecność w kuwecie odchodów innego kota mieszkającego w domu. Zbyt mała liczba kuwet – w domach z wieloma kotami może zajść potrzeba zwiększenia liczby kuwet. Wiele zależy tu od samych zwierząt – zdarzają się takie domy, gdzie dwa lub trzy koty korzystają bez problemu z jednej kuwety, ale i takie, gdzie liczba dostępnych kuwet powinna równać się liczbie kotów plus jedna dodatkowa kuweta. Również powierzchnia domu wpływa na potrzebę zwiększenia liczby kuwet – i większa przestrzeń, tym większy wybór miejsc do wypróżnienia jest pożądany. Nieodpowiedni typ kuwety – niektóre koty nie lubią załatwiać się w kuwecie krytej; czasem wystarczy jednak wyjęcie klapki z otworu wejściowego. Złe umiejscowienie kuwety – kuweta powinna znajdować się w ustronnym miejscu, z daleka od domowych ciągów komunikacyjnych, jak również z dala od misek z jedzeniem. Kot nie lubi zakłócania spokoju podczas czynności fizjologicznych. Przestraszony w trakcie oddawania moczu kot może obawiać się wejść do kuwety ponownie. Identyczny rezultat może przynieść złapanie kota wychodzącego z kuwety w celu zaniesienia do weterynarza, podania leku, zrobienia zastrzyku itd. Warto mieć na uwadze, że do załatwienia swych potrzeb fizjologicznych koty wybierają zwykle miejsca osłonięte od tyłu i posiadające przynajmniej dwie różne drogi dostępu. W przypadku większej liczby kuwet, nie powinny one stać jedna obok drugiej. Problemy związane z kocim żwirkiem Zmiana żwirku może pomóc w rozwiązaniu kuwetowego problemu ©Shutterstock Zbyt mało lub zbyt dużo żwirku – optymalna grubość warstwy żwirku to 5–7 cm. Niewłaściwy typ żwirku – niektóre koty nie lubią żwirków gruboziarnistych, inne nie akceptują konkretnego typu podłoża. Na rynku dostępne są różne typy żwirków: bentonitowe, silikatowe, drewniane, kukurydziane. Mogą być drobno- lub gruboziarniste. Zmiana rodzaju żwirku często skutkuje akceptacją kuwety przez kota. Dodatki zapachowe do żwirku – niektóre koty nie akceptują żwirków zapachowych czy rozmaitych odświeżaczy do kuwet. Awersję do kuwety mogą także wywołać zbyt silne detergenty używane do mycia kociej toalety. Pamiętaj, że koty nie znoszą zapachu octu, więc mimo jego odkażających i czyszczących właściwości nie powinien być stosowany do mycia kuwety. Nagła zmiana żwirku. Jeśli kot jest nowym domownikiem, mógł być też przyzwyczajony do konkretnego typu podłoża w dawnym miejscu bytowania (hodowli, schronisku, domu tymczasowym, czy po prostu na podwórku, gdzie załatwiał się w piasek). Można zachęcić kota do korzystania z kuwety, wsypując do niej znane zwierzęciu podłoże i z czasem dodając nowy żwirek. Jeśli kot akceptuje podłoże mieszane, możesz stopniowo zwiększać ilość podłoża docelowego. Kot sika poza kuwetą, ponieważ przeżywa stres Powodem oddawania moczu czy kału poza kuwetę może być również stres. Do sytuacji stresowych należą przeprowadzka, remont, przemeblowanie (zwłaszcza jeśli miejsce zmieniła także kuweta), śmierć domownika lub zaprzyjaźnionego zwierzęcia, pojawienie się nowego członka rodziny lub nowego zwierzęcia w domu, zaniedbanie kota, nieporozumienia między dwoma kotami w domu, zapach obcego kota przyniesiony na butach, ubraniu czy odzieży czy wreszcie karanie kota poprzez uderzenie czy straszenie. Kot nie nabył odpowiednich wzorców Kolejnym powodem może być brak wrodzonych wzorców, brak wpływu matki lub zbyt wczesne odseparowanie kociaka od matki. Wiele kotów instynktownie wie, że kuweta ze żwirkiem służy do załatwiania się, ale niektóre zwierzęta mogą mieć problem z załatwieniem się w miejsce inne niż pokazywała kocia mama. Przyuczanie do kuwety może w tym wypadku odbywać się poprzez skojarzenie jej z podłożem używanym do tej pory (jak w punkcie „niewłaściwy typ żwiku”). Co należy zrobić, aby kot załatwiał się w kuwecie? Zmień kuwetę Jeśli problem leży w samej kuwecie, jej umiejscowieniu czy rodzaju żwirku, rozwiązanie jest najłatwiejsze – nie wymaga terapii, lecz jedynie zmiany niepożądanego przez kota elementu. Do wyboru mamy wiele modeli kuwet, rodzajów żwirku (jeśli np. grube kryształy silikonowe są niewygodne dla łapek, możesz zdecydować się na żwirek typu „pył” bądź drewniany). Nie karaj kota Kot, który załatwia się poza kuwetą, nigdy nie powinien zostać skarcony! Po pierwsze, nie skojarzy kary z minioną już czynnością, po drugie – karcenie zwiększy jedynie poziom stresu u kota i nasili niepożądane zachowania. Nagradzaj za załatwienie się do kuwety Jeśli uda ci się przyłapać kota na „gorącym uczynku”, spokojnie zanieś go do kuwety. Jeśli z niej skorzysta, należy wynagrodzić go smakołykiem. W sytuacjach stresowych pomóc może dodatkowo zapewnienie kotu spokojnego i urozmaiconego otoczenia oraz terapia feromonami F3. Postaw kuwetę w miejscu, które "wybrał" kot Dobre rezultaty może przynieść postawienie kuwety w miejscu, które kot wybrał do załatwiania swych potrzeb. Nawet jeśli jest to środek salonu, warto poświęcić się na pewien czas dla pozytywnych efektów terapii. Jeżeli kot załatwia się na dywan w salonie, dokładnie na tym dywanie powinna stanąć kuweta. Dopiero gdy kot nauczy się, że to kuweta jest właściwym miejscem do załatwiania potrzeb fizjologicznych, można pomyśleć o zmianie lokalizacji kuwety na dogodniejszą dla domowników. Tempo takich zmian nie może być zbyt duże. Przesuwanie kuwety o 10–20 cm na tydzień jest optymalne. Zmień miejsca na "mapie" terytorialnej kota Jeszcze inną metodą terapii jest zmiana funkcji kluczowych miejsc na mapie terytorialnej kota. Jeśli zwierzę wybrało dane miejsce na załatwianie swych potrzeb, spróbuj przekształcić je… w miejsce do karmienia. Koty nie załatwiają się tam, gdzie jedzą – taka zmiana aranżacji może więc zniechęcić pupila do oddawania moczu tuż koło miski. Nie we wszystkich przypadkach jednak metoda ta jest skuteczna. Niektóre koty rozwiązują „problem” poprzez czasowe oddzielenie czynności jedzenia i załatwiania się – oddając mocz dopiero jakiś czas po posiłku. Użyj dostępnych na rynku produktów dla kotów Na rynku dostępne są preparaty do ułatwiania nauki czystości, którymi można spryskać kuwetę. Mają one za zadanie zachęcić kota do skorzystania z toalety. „Miejsca zbrodni”, czyli np. zasikany dywan, warto natomiast spryskać sprayem z odpowiednikiem feromonu policzkowego F3 – pomoże on w zniechęcaniu kota do powtórnego załatwiania się w danym miejscu. Pamiętaj, aby wpuścić kota do pomieszczenia dopiero, gdy preparat wyschnie. Mokra plama zadziała na kota odwrotnie i może zachęcić do oddania moczu. Regularnie czyść kuwetę Pamiętaj o regularnym czyszczeniu kociej kuwety, najlepiej neutralnymi, biologicznymi lub enzymatycznymi środkami. Są one bezpieczne, wydajne i nie wydzielają nieakceptowanych przez koty woni.

Ուкижохዥզο ዔ оւጌξ огеջеመεтв
Τխщеል дужестէ чխጣивроУв аጠехроሶጬв ቩвреде
Ղатуցямюσሓ осаգеፏаտይЭξև յ
Пαςуքуч оլоክаЕዜዤսօфω υչ дрոф
Йαдроψоκ юсрυхисሆԼеврխβο очօсօ
Kolejnym mniej groźnym powodem bólu w tej okolicy ciała może być przeciążenie podczas treningu. Jeżeli na co dzień nie uprawiasz sportu i nagle przeforsujesz organizm, możesz odczuć kłucie spowodowane bólami mięśni lub nerwobólami. Nerwobóle w okolicy żeber, mogą powstawać również na skutek drobnych urazów i przeciążeń.
Kocie oko to jedna z odmian kwarcu. Ze względu na swój wyjątkowy wygląd od tysiącleci kamień ten traktowany był jako boski lub święty. W medycynie niekonwencjonalnej kamień kocie oko jest lekiem na choroby dróg oddechowych, wspomaga też rekonwalescencję. kocie oko Spis treści Kocie oko - kamień piękna Kocie oko - wpływ na zdrowie Kocie oko, inaczej tygrysie oko, to rodzaj kwarcu w kolorach zielonym, złocistym, szarym lub żółtozielonym. Występuje w Australii, na Madagaskarze i w Południowej Afryce. Pod wpływem światła na jego powierzchni tworzy się efekt "kociego oka", czyli migocąca smuga zmieniająca się przy obracaniu kamienia. Przypomina wyglądem kocią źrenicę. Efekt ten łatwo wytłumaczyć - jest skutkiem obecności w kamieniu minerału: azbestu amfibolowego lub chryzotylowego. Ze względu na owo mieniące się pasemko, kamień już w starożytności wykorzystywany był jako materiał do sporządzania wizerunków bóstw, był też stosowany do produkcji amuletów, które miały właścicielowi zapewnić dobrobyt i ochronę przed złymi duchami. Kocie oko - kamień piękna Kocie oko uważane jest za kamień, który dodaje urody, a odejmuje lat. Dlatego był chętnie stosowany przez starożytne piękności, które myły ciało w wodzie z zanurzonym przez kilka tygodni kamieniem. Takie kąpiele gwarantowały im atrakcyjny wygląd i młodość. Być może popularność kociego oka w starożytności tłumaczyć również można tym, że kamień ten był traktowany jako amulet zapewniający szczęście i dostatek. Jako symbol nieustannego ruchu był też chętnie wykorzystywany jako symbol zapowiadający dobre zmiany w życiu, karierze zawodowej czy w miłości i pozwalający przewidywać przyszłość. Kocie oko - wpływ na zdrowie W medycynie niekonwencjonalnej kamień kocie oko traktowany jest głównie jako lek oddziałujący na układ nerwowy i układ hormonalny (reguluje jego nadczynność i poziomy hormonów) oraz jako lek na choroby górnych dróg oddechowych i przeziębienia. Kocie oko łagodzi objawy alergii i choroby oczu - związane ze łzawieniem, zmęczeniem spowodowanym siedzeniem przed ekranem. Przemywanie oczy wodą, w której zanurzony był kamień, zmniejsza worki pod oczami i likwiduje obrzęki powiek, gdy przyłożymy go do oczu. Kocie oko, jako kamień ułatwiający przepływ energii w organizmie, może sprzyjać procesom samoleczenia. Kocie oko oczyszcza też organizm z toksyn, dzięki czemu leczy: zatrucia pokarmowe bóle głowy bóle brzucha przewlekłe zmęczenie Położenie kociego oka na splocie słonecznym rozgrzewa ciało, dlatego jest zalecane przez liototerapeutów w przebiegu infekcji jesienno-zimowych. Kocie oko to również remedium na problemy z umysłem: obecność kamienia rozjaśnia myślenie, pomaga w koncentracji, stymuluje do pracy nad sobą. Wzmacnia optymizm, intuicję i empatię. Leczy nerwicę i choroby układu nerwowego. Jak większość kamieni przekazuje dobrą energię do wody, dlatego warto wrzucać kocie oko do dzbanka, który mamy zawsze pod ręką w pracy czy w domu. Można go też stosować bezpośrednio, kładąc na wyznaczone miejsca ciała. Aby oczyścić kamień ze złej energii, wystarczy wyłożyć go na działanie promieni słonecznych lub zmyć pod bieżącą wodą. Przeczytaj też o właściwościach innych kamieni: Perły Fluoryt Kamień księżycowy Selenit Chryzokola Tygrysie oko Agat Kwarc różowy Hematyt Awenturyn Jaspis Koral Kryształ górski Cytryn Karneol Krzemień i krzemień pasiasty Akwamaryn Pamiętaj, że sposoby proponowane przez zwolenników metod niekonwencjonalnych nie mają potwierdzenia w badaniach naukowych i nie są zgodne z EBM. Zanim zaczniesz je stosować, skonsultuj się ze swoim lekarzem.
Kot miauczy w nocy – nie daje spać. Nikt nie lubi być budzony w nocy lub zbyt wcześnie rano szczególnie po pracy, ale koty mogą to robić by uzyskać coś dla siebie, aby zostać nakarmionym lub w celu zwrócenia uwagi. Szczególnie dotyczy to kotów młodych, lub przyzwyczajonych do określonych godzin wstawania opiekunów.
Fundacja 'Koci Pazur' Fundacyjne forum kociarzy z Poznania FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Rejestracja Zaloguj Album Download Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna » Forum Fundacji dla Zwierząt » Dział ADOPCYJNY » Florentyna Idź do strony: 1 2 » Poprzedni temat «» Następny temat Przesunięty przez: saszkaPon 12 Paź, 2020 19:34 Florentyna Autor Wiadomość kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Sro 02 Wrz, 2020 00:20 Florentyna Kontakt w sprawie adopcji: Ankieta adopcyjna adopcje@ 502 111 279 (pon. i czw. 18-20) ------ Florentyna ma co najmniej 15 lat, a może i więcej. Pochodzi z tego samego miejsca co Fida. Opiekunka oddała nam Florentynę, bo kotka nie korzystała z kuwety... A do tego miała biegunkę. Ale jak miała korzystać z kuwety, gdy w domu były tylko takie 5 litrowe wiadra i donice z ziemią, która była niezbyt często wymieniana...? Koty lubią czystość... Florentyna jak się okazało, mieszkała co prawda w domu, ale tylko w jednym pomieszczeniu, w którym karmicielka trzymała np. drewno na opał, jakieś stare farby, itp. Kotka nie miała nawet legowiska. Gdy ją zabierałyśmy, siedziała na jakimś regale, a obok niej była biegunkowa kupa przysypana piaskiem… Kicia była okropnie zapchlona. Dosłownie pchły aż wychodziły z niej. Do tego ma masakryczny świerzb w uchu i polipy, które wymagają usunięcia. Poza tym wszystkie zęby połamane i ropne korzenie, które też muszą być usunięte. Na USG widać, że jelita mają bardzo pogrubiałą śluzówkę, co potwierdza, że biegunka utrzymywała się raczej od dawna. Do tego wszystkie węzły były powiększone, ale to najprawdopodobniej od tego stanu zapalnego jelit. Teraz kicia dostaje karmę gastro, żeby wyciszyć ten stan i w kuwecie już są ładne kupy Na szczęście nerki na USG nie wyglądają źle, testy ma ujemne i wyniki bardzo dobre, z wyjątkiem podwyższonego potasu i T4 oraz nieco niskiego WBC. Na początku była trochę zestresowana, ale już teraz poddaje się głaskom i je przy opiekunce. Szukamy dla niej pilnie domu tymczasowego lub najlepiej stałego, który zapewni jej należytą opiekę, uwagę i miłość na te ostatnie lata życia... Teraz niestety ma do dyspozycji tylko klatkę. Jest bezpieczna i zaopiekowana, ale to nie to samo, co wylegiwania się na sofie, czy w łóżku... Florentyna na ZDJĘCIACH i i FILMACH. Ostatnio zmieniony przez jaggal Sro 20 Lip, 2022 09:42, w całości zmieniany 5 razy kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Nie 04 Paź, 2020 19:39 Jak niemal każda seniorka Florcia jest przekochana - w zasadzie śpi i je;) Szkoda, że nie na ciepłej podusi i na ludzkich kolanach - bo człowieka uwielbia - podczas głaskania aż się ślini! Trochę czasu jednak zajęło jej zaufanie - widać było, że nie zawsze zbliżająca się ręka była czymś fajnym - na początki koteczka kuliła się i niemal rozpłaszczała na dnie klatki... Jesteśmy już po wizycie u kardiologa - jako że babulkę czeka szereg zabiegów - a co za tym idzie: narkozy - musiała być zakwalifikowana pod względem układu krążenia - ten jest bez zarzutu:) A co czeka malutką? W pierwszej kolejności tomograf - wiadomo, że kotka ma w uchu polipy - ogromną ilość - aż "wysypują" się - z tego powodu nie można nawet wyczyścić ucha, a kotka cierpi na masywny świerzb:( Dlatego na 99% będzie trzeba przeprowadzić wyszycie kanału słuchowego, ale musimy być pewni, co jest w drugim uchu... Do tego dochodzą połamane zęby - w zasadzie Florcia ma tylko korzenie, które na bank powodują niemiłosierny ból - tomograf pokaże nam także, czy nie ma jakichś ropni czy przetok w tej okolicy. Jak będzie już zdjęcie - pomyślimy, co dalej i w jakiej kolejności - mamy nadzieje, że uda się może zabiegi jakoś połączyć... Cynamon Dołączyła: 16 Maj 2013Posty: 3401Skąd: Poznań Wysłany: Pon 05 Paź, 2020 01:39 Moc ciepłych myśli dla ślicznej babuleńki I żeby wszystko potoczyło się dobrze saszka Leniwiec Poldek Dołączyła: 30 Wrz 2015Posty: 6249Skąd: Poznań Wysłany: Nie 25 Paź, 2020 14:00 Jak tam po TK? _________________If cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. Style. That's what people remember. kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Pon 26 Paź, 2020 00:07 Jak to po TK - czekamy na opis - może być niestety dłużej niż 2 tygodnie:/ Generalnie niemalże badanie się nie odbyło, bo akurat tego dnia rano nastąpiła jakaś monstrualna awaria sieci elektrycznej i do rana nie działało nic - łącznie z systemem, więc kiedy przyjechałyśmy o 13 było pusto, ciemno i nikt nic nie wiedział - prąd niby miał być od 12, więc kazano kota zostawić i liczyć na naprawę awarii - no i rzeczywiście - udało się! Ale przez to Florcia zamiast o 17 była w domu po 21 - no i pusty brzuszek baaaardzo doskwierał... Koteczka zniosła narkozę bardzo dobrze, badania krwi były już nieco starawe, więc dla pewności zbadano kreatyninę (podawano kontrast) - idealnie po środku widełek normy:) I przy okazji oznaczono poziom wit. B12 - jest już wyrównany! A to tulenie Florci: kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Sob 07 Lis, 2020 15:23 Mamy opis - i co? I nie mam pojęcia, co napisać - może przede wszystkim - absolutnie nie tego się spodziewaliśmy:/ Bo; 1. Nie ma najmniejszej wzmianki o polipie/polipach w uszach!!! Chociaż wiemy na 100%, że są (albo coś wyglądające jak one) - być może wynika to z faktu, że są one już w uchu zewnętrznym, bardzo blisko małżowiny usznej...? 2. W puszkach bębenkowych zmiany wskazujące na przewlekły stan zapalny ucha środkowego. 3. Liczne fragment korzeni otoczone strefami lizy, pojedyncze zęby z otwartymi (!) komorami. 4. Guz płata lewego tarczycy... Co mogliśmy zrobić od razu, nieinwazyjnie? Pobraliśmy wymaz z uszu - czekamy na wynik, by zacząć walczyć z zapaleniem; co z pozostałymi informacjami? Mądre głowy myślą, bo sytuacja jest mocno skomplikowana i tak naprawdę nie wiadomo, za co pierwsze złapać... kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Nie 06 Gru, 2020 21:32 U Florci się dzieje, że ho, ho! Wybraliśmy się do specjalistów: 1. od uszu - okazało się (na szczęście!), że najprawdopodobniej w uchu nie ma polipów (na 100% w jednym kanale)! Jest natomiast zmacerowany naskórek, który tworzy takie właśnie pseudo-narośle - to świetna wiadomość, bo najprawdopodobniej nie trzeba będzie wyszywać kanału! Gorsza sprawa - uszy trza oczyścić z tej martwej tkanki, co wiąże się z krwawieniem, bólem i cokilkudniowymi wizytami u lekarza:(((( W posiewie wyszły też dwie bakterie i pleśń - zatem codziennie wieczorem uszy są zakraplane specjalną mieszaniną, a dodatkowo co drugi dzień rano - środkiem grzybobójczym - a co na to Florcia? Znosi to wszystko z anielską cierpliwością, nawet nie syknie... Jeśli uda się oczyścić zupełnie uszy i wybić drobnoustroje, to za jakiś czas zostanie nam do pobrania płyn z ucha środkowego (w sedacji), bo z tomografu wiemy, że jest tam płyn, którego być nie powinno, czyli trwa stan zapalny:( 2. od zębów - Florcja już po zabiegu, który przedłużył się o kilkadziesiąt minut; powód? Niemal komplet korzeni (po 30 zębach pozostało ich 29!!!). Lekarz był normalnie oszołomiony i niebywale zmęczony; efekt - kotka ma mielonkę zamiast dziąseł... Ale było to konieczne, bo ból, jaki musiały powodować te połamane zęby, trudno człowiekowi sobie nawet wyobrazi; jak ona jadła - kolejna kocia zagadka... Przez dwa dni Florcia odmawiała przyjmowania karmy, a ja nie wyobrażałam sobie jej dokarmiania strzykawką... Na szczęście zaskoczyła po pewnym tricku pani doktor - wyrazy dozgonnej wdzięczności:) Jutro kontrola - trzymajcie kciuki!!!! kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Pią 08 Sty, 2021 22:05 No to po kolei... 1. ZĘBY: dziąsełka są kompletnie zarośnięte i różowiutkie, szwy zniknęły, a na dowód tego Florcia wcina suchą karmę jakby ta miała konsystencję kisielu;) 2. TARCZYCA - poziom hormonu T4 constans; czeka nas jeszcze usg dla pewności, ale wydaje się, że na tym polu póki co sytuacja jest ustabilizowana, zatem też giga uff... 3. USZY - tu niestety giga zonk... Posiew z ucha zewnętrznego czyściutki, wybiliśmy całe życie, doczyściliśmy się do różowej błony bębenkowej - i co? I po tygodniu "nicnierobienia" usznego mamy kopalnię asfaltu, a Florcia ustawiczny świąd Wykonaliśmy zatem myringotomię - czyli pobranie wymazu z ucha środkowego w sedacji - czekamy na wynik... I wracamy do terapii przeciwświerzbowcowej, bo mimo że pod mikroskopem nic nie ma, objawy są klasyczne... Poniżej Florcia u lekarza: kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pią 08 Sty, 2021 22:31 Olu, a to nie jest jakaś alergia pokarmowa? kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Pią 08 Sty, 2021 22:57 Raczej nie - testowaliśmy cff królik + jagnię - zero poprawy:( kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pią 08 Sty, 2021 23:06 U Bianki na jagnięcinie też nie było dobrze. U niej CFF Kangur dopiero przyniosl poprawę. BEATA olag Wiek: 50 Dołączyła: 17 Sie 2014Posty: 4880Skąd: Piątkowo / Poznań Wysłany: Sob 09 Sty, 2021 06:03 Piękna kicia kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Nie 14 Lut, 2021 15:54 No i jeszcze większa zagwozdka - posiew z ucha wewnętrznego jest jałowy... Skąd zatem płyn? Drobnoustroje mogły zostać wybite przez wcześniej podawany antybiotyk lub też stan zapalny wytworzył się bez udziału patogenów... Co teraz? Ano próbujemy zlikwidować świąd i wydzielinę - niestety kangur nie przeszedł:/ Mimo że Florcia ma bardzo dobry apetyt, ta karma powodowała w niej jadłowstręt - zdarzyło się nawet, że zwymiotowała... Póki co testujemy lek na zbyt intensywne wydzielanie sebum - oby pomogło! A tu Florcia pozuje jeszcze z prezentem od Gwiazdora Chitos Dołączyła: 05 Cze 2015Posty: 3122Skąd: Poznań Wysłany: Sro 17 Lut, 2021 23:34 Ona w niego wpatrzona jak w obrazek Myśląc a niech Ciocia nie robi zdjęć tylko da! Do miski da! kotekmamrotek kotekmamrotek Wiek: 44 Dołączyła: 08 Cze 2014Posty: 13592Skąd: Luboń Wysłany: Nie 21 Mar, 2021 12:12 Sebum w uszach jak było - tak jest... Lekarz nie ma już za bardzo pomysłów, być może zostaje nam sterydoterapia (niestety na zasadzie "może akurat to pomoże"), ale by ją wprowadzić trzeba starszą panią zbadać, czy czasem nie narobimy większych strat niż korzyści... Przy okazji skontrolujemy tarczycę - choć jeśli chodzi o Florcię to wizyta u lekarza nie jest dla niej traumatycznym wydarzeniem... Sama koteczka niezmiennie uwielbia człowieka - tak wtula się wzięta na ręce - może tak siedzieć godzinami... Wyświetl posty z ostatnich: Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna » Forum Fundacji dla Zwierząt » Dział ADOPCYJNY » Florentyna Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietach Dodaj temat do UlubionychWersja do druku Skocz do: Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Ostatnim typem są klasyczne hamaki dla kota na stelażu. Rama może być wykonana z drewna naturalnego, do którego przyczepione jest miękkie wiszące legowisko. Zależnie od upodobań czworonoga hamak może się bujać lub być w stałej pozycji. Akcesorium jest łatwe w montażu i każdy kot z łatwością na nie wskoczy.
Jarosław Kaczyński jeżdżąc po Polsce coraz częściej musi odpowiadać na niewygodne dla siebie pytania. I to mimo tego, że jego publiczność została wcześniej starannie wyselekcjonowania. Po prostu ludzie mają już dość chaosu, kłótni i biedy jaką zaserwowała nam Zjednoczona Prawica. Jedną z takich kwestii, na które Kaczyński nie wie co odpowiedzieć, jest fiasko rządowego programu Mieszkanie Plus. W jego ramach miano wybudować tysiące nowych, tanich lokali dla polskich rodzin. Tyle że nic z tego nie wyszło i trzeba znaleźć winnego. Kaczyński długo szukać nie musiał. Uznał że za katastrofę Mieszkania Plus odpowiadają… spółki kolejowe. Miały nie oddawać gruntów pod tanie mieszkania. — W Warszawie potknęliśmy się o to, że są tam duże tereny na Odolanach, na których można wybudować osiedle na 60 tys. mieszkań, ale one należą do kolei. I póki kolej myślała, że będzie budowała dla siebie, to był ok. Gdy się okazało, że nie dla niej, to już niekoniecznie — wypalił Kaczyński. Państwowe spółki kolejowe blokujące budowę państwowych mieszkań. Tego by nawet Stanisław Bareja nie wymyślił. Ranny kot nie poluje skutecznie, może też stać się ofiarą większych drapieżników. Stąd tak liczne są kocie komunikaty składające się na metody hamowania agresji – czyli rozwiązywania konfliktu bez uciekania się do łapoczynów. Sygnały ostrzegawcze kierowane do obcego czy nieprzyjaźnie nastawionego kota obejmują odgłosy

A-psik, a-psik, a-psik! Tak jak u nas ludzi, kichanie u kota jest odruchem ochronnym. Kurz i ciała obce są dosłownie wyrzucane z nosa. Jest to naturalna reakcja, która nie stanowi powodu do niepokoju. Przyczyną mogą być jednak również alergie lub choroby, na przykład koci katar. W takim przypadku należy udać się ze swoim kotem do weterynarza. Z poniższego artykułu dowiesz się, dlaczego kot kicha i jak można mu pomóc. Nie zawsze jest to powód do niepokoju Zmysł węchu kota jest trzy razy silniejszy niż człowieka. Zwierzęta te posiadają około 60 milionów komórek węchowych w swoim nosie, który jest bardzo wrażliwy i wyczulony na zapachy. Dlatego koty kichają dużo częściej niż ludzie. Nie zawsze jest to więc oznaką przeziębienia lub innej choroby. Czasami przyczyna jest bardzo błaha. W kocim nosie może znajdować się pyłek kurzu lub inne ciało obce. Powoduje to swędzenie, dlatego kot kicha często powtórnie. Może do tego dojść podczas odkurzania. Wzburzone cząsteczki kurzu są wprawdzie bardzo małe, ale na pewno mogą łaskotać koci nos. W jaki sposób temu zaradzić? Należy regularnie wycierać podłogi i powierzchnie w mieszkaniu na mokro i upewnić się, że zwierzę nie przebywa w pokoju podczas odkurzania. Kot kicha przy myciu się? Być może łaskoczą go własne włosy. Jest na to szczególnie podatny podczas lekkiego wszystkich ras już w pierwszych latach życia zapamiętują określony repertuar zapachów. Być może futrzak kicha, ponieważ odkrył właśnie nowy zapach, którego dotąd nie znał? Zapachy przyjemne dla ludzi mogą jednak podrażniać czuły nos kota: środki zapachowe w aerozolu zmiękczacze do tkanin środki czyszczące perfumy dezodoranty W mieszkaniu jest bardzo suche powietrze? Mruczek może na to reagować wytwarzaniem śluzu w nosie. W efekcie czego częściej kicha. Zimą należy dodatkowo wietrzyć mieszkanie, ponieważ na skutek ogrzewania powietrze w domu może być wyjątkowo suche. Pomocny może być również nawilżacz powietrza lub fontanna domowa. Kiedy kichanie jest oznaką choroby Również u kotów mogą występować przeziębienia Nos swędzi i wydostaje się z niego śluz. Czasem Twój ulubieniec oddycha głośniej niż zwykle. Ponadto kicha, kaszle i łzawią mu oczy. Koty wychodzące są szczególnie narażone na przeziębienie się przy niskich temperaturach. Gdy kot jest chory, często wycofuje się w cieplejsze miejsce, aby odpocząć. Jeśli przeziębiony kot mocno cierpi, najlepiej będzie udać się do weterynarza, ponieważ długo utrzymujące się objawy mogą świadczyć o poważnej chorobie. Koci katar Choroba ta wydaje się być nieszkodliwa, ale w wielu przypadkach może być poważnym schorzeniem. Jej mianem określany jest zespół objawów, który może zostać wywołany przez różne patogeny: bakterie lub wirusy. Kot często kicha i czasami kaszle, ma zmniejszony apetyt lub cierpi na zapalenie bon śluzowych. W niektórych przypadkach z nosa kota wydobywa się śluz i łzawią mu oczy. Szczególnie w przypadku chronicznego kataru może dojść do tego, że kot kicha krwią i tworzą się wrzody na języku. Jeśli kot ma katar, należy koniecznie zabrać go do weterynarza lub kliniki dla zwierząt. Weterynarz może leczyć koci katar antybiotykiem lub podać zwierzęciu coś na wzmocnienie systemu odpornościowego. Młode zwierzęta są szczególne wrażliwe na pogorszenie stanu zdrowia, dlatego choroba tego typu może w najgorszym wypadku doprowadzić nawet do śmierci. Im wcześniej zostanie ona rozpoznana, tym większe są szanse, że Twój ulubieniec całkowicie wyzdrowieje. Istnieją różne środki medyczne na koci katar, a jednym z najskuteczniejszych są regularne szczepienia. Należy przy tym pamiętać: w niektórych przypadkach występują po tym łagodne objawy choroby. Polipy nosa Kot może też kichać z powodu narośli w nosie lub na zatokach. Te tzw. polipy kot odczuwa jako ciała obce i utrudniają mu one oddychanie. W efekcie tego może dojść do stanów zapalnych wewnątrz nosa. Nie rzadko również w takim przypadku kot później chrapie. Weterynarz może usunąć polipy operacyjnie. Alergie na pyłki roślin Być może powodem częstych ataków kichania jest jakaś alergia. Dolegliwość ta dotyka nie tylko ludzi, ale również ich zwierzęcych współlokatorów. Należy dokładnie obserwować swojego kota: czy występuje to szczególnie często w określonej porze roku lub sytuacji? Alergie na pyłki roślin, pleśń, kurz domowy lub środki czyszczące nie są u kotów tak częste, jak u nas ludzi. Należy je jednak zaliczyć do jednego z powodów kichania. Co należy zrobić? Trzeba ustalić, kiedy najczęściej kot kicha lub wykazuje inne objawy. Czy reakcje alergiczne występują po wyjściu kota na zewnątrz? Udało się rozpoznać substancję wywołującą alergię? To dobrze, należy zatem zacząć jej unikać. Zwierzę powinno pozostawać w domu, kiedy rozpoczyna się sezon pylenia roślin. Wysokiej jakości hipoalergiczna karma dla kota nie zawiera składników wywołujących alergie i w niektórych przypadkach również może być pomocna. Poza tym należy odwiedzić ze swoim ulubieńcem weterynarza. Podpowie, na co zwrócić uwagę, jak znaleźć przyczyny kichania i jak leczyć lub uniknąć alergii. Może on też odczulić zwierzę lub podać mu lekarstwo na ataki astmy. A-psik! Jakie środki stosować w przypadku choroby kota Należy zadbać o to, aby kot wystarczająco pił. Jak to zrobić? Woda płynąca z kranu lub niewielkiej domowej fontanny dla kota często wzbudza zainteresowanie futrzaka i zachęca go do picia. Chory kot zawsze potrzebuje spokoju. Dlatego najlepiej jest przygotować dla niego spokojne miejsce na uboczu, gdzie będzie mógł odpocząć, zawsze wtedy, kiedy tego potrzebuje. Warto również zapewnić kotu ciepło i opiekę, troskliwie go głaszcząc – jeśli tylko na to pozwoli. Poza tym należy pamiętać, że kot nie może marznąć. Jego ulubiony kocyk lub posłanie warto zatem położyć blisko kominka lub grzejnika. Kiedy trzeba zabrać zwierzę do weterynarza? Ogólna zasada brzmi: w razie niepewności, lepiej jest odwiedzić ze swoim ulubieńcem weterynarza. Warto jednak odpowiedzieć sobie na kilka pytań – jeśli odpowiedź na nie brzmi „tak” – koniecznie udaj się do weterynarza. Czy kot kicha częściej niż zwykle? Czy równocześnie występują także inne objawy chorobowe? Czy kot zachowuje się inaczej niż zwykle, np. jest pozbawiony energii lub nie chce jeść? Wizyta u weterynarza nie jest natomiast konieczna, jeśli kot kicha rzadko, z powodu kurzu lub określonych zapachów. Poniżej znajdziesz krótkie podsumowanie, które pozwoli Ci określić które przyczyny powodują określone objawy i w jaki sposób należy w ich przypadku postępować. Powód Inne objawy oprócz kichania Co robić? Zapachy, kurz, ciała obce, suche powietrze Jednorazowe kichanie lub krótkie ataki, nerwowość Nie odkurzać ani nie używać środków w aerozolu, kiedy kot przebywa w pomieszczeniu Przeziębienie Śluz z oczu lub nosa, kaszel, wydawanie dziwnych odgłosów podczas oddychania, brak apetytu Zapewnienie ciepłego i spokojnego miejsca do odpoczynku, ewentualnie leczenie zalecone przez weterynarza Koci katar Silne objawy przeziębienia, klejące się lub zaschnięte oczy, gorączka, dolegliwości układu oddechowego, zapalenie spojówek lub błony śluzowej Szczepienie ogólne, coroczne ponowienie szczepienia, leczenie prowadzone przez weterynarza Polipy w nosie Chrapanie, stany zapalne w nosie Operacja Alergie Swędzenie, podrażnienia skóry, astma alergiczna, trudności z oddychaniem, oddychanie z otwartym pyszczkiem Unikanie substancji alergicznych, odczulenie, lekarstwa zlecone przez weterynarza Podsumowanie Kichanie u kota zazwyczaj nie jest niebezpiecznym zjawiskiem, jednak czasami może świadczyć o chorobach i schorzeniach Twojego futrzanego przyjaciela. Sporadyczne kichanie nie powinno budzić niepokoju właściciela kota, jednak jeśli pojawią się współtowarzyszące objawy lub kichanie staje się wyjątkowo uciążliwe – warto udać się do weterynarza i poprosić o konsultację w tej kwestii.

Przy kocie wychodzącym samopas nie ma się żadnej kontroli, nie wiemy co zje, ani co i gdzie robi. Robaki może złapać podczas picia deszczówki, podczas kontaktów fizycznych z innymi kotami, zjadając popsute mięso oraz inne produkty ze śmietnika, wąchając kał, tarzając się w zanieczyszczonej ziemi, a przede wszystkim zjadając
Robert Lewandowski oficjalnie został nowym piłkarzem FC Barcelony. Fani Lewego są zachwyceni transferem. Nawet piłkarz nie ukrywa tego, jaki jest szczęśliwy. Przejście Roberta Lewandowskiego było jednym z pretekstów do zrobienia wielkiej imprezy z zespołem. Sprawdziliśmy, jak celebrował swój awans sam Lewandowski. Robert Lewandowski przez najbliższe lata będzie reprezentował barwy FC Barcelona - to wiemy już wszyscy. Transfer Polaka jest szeroko komentowany przez media na całym świecie. W nocy z niedzieli na poniedziałek "Lewy" udał się do USA na obóz przygotowawczy nowego zespołu. Taki transfer to niesamowite uznanie dla polskiego piłkarza. Kibice są zachwyceni rozwojem jego kariery sportowej. Ich feedback widać na wszystkich jego social mediach. Piłkarz przyznaje, że transfer, to spełnienie jego marzeń. Do sieci wyciekło nagranie, na którym widać jak Robert Lewandowski świętuje swój sukces. Robert Lewandowski ma muzyczne marzenie. Legendarny polski zespół chciałby je spełnić Robert Lewandowski i FC Barcelona [DROGA NA SZCZYT] | ESKA XD - Niesportowe zachowanie #53 Sonda Co sądzisz o transferze Roberta Lewandowskiego? Niesamowite wyróżnienie! Ciężko stwierdzić. Pierwsze mecze powiedzą wszystko Jestem na nie Robert Lewandowski - FC Barcelona FC Barcelona oficjalnie celebruje transfer Roberta Lewandowskiego. Piłkarz wziął udział w imprezie z pozostałymi piłkarzami z drużyny. Na Tiktoku pojawiło się nagranie, na którym widzimy jak Lewy prezentuje swoje taneczne umiejętności z ogromnym uśmiechem. Piłkarz wywija w otoczeniu swoich nowych kolegów z drużyny. Jego kocie ruchy przykuły uwagę internautów, którzy zachwycają się piłkarzem. Transfer Roberta Lewandowskiego do nowego klubu bardzo uszczęśliwił piłkarza. Widać to na pierwszy rzut oka! Robert Lewandowski dołączy do FC Barcelony. Jest potwierdzenie klubu
sPqG9.